Witam.
Brałam udział w wypadku, w którym to ja zostałam osądzona jako sprawca, pomimo faktu, że rowerzysta wjechał w przednie koło. Było to na światłach, na ścieżce rowerowej. Ruszałam również na zielonym świetle i skręcałam w prawo. Nie widziałam nikogo aż do momentu uderzenia. Poszkodowany doznał urazu głowy - art. 177$1kk.
Pomimo wewnętrznego sprzeciwu wobec własnej winy, bo uważam, że mimo wszystko rowerzysta nie zachował ostrożności i wjechał na pasy, uderzając we mnie. według mnie wina była co najwyżej po obu stronach, ale wzięłam winę na siebie i poddałam się karze. Nie chciałam się wikłać w proces.Postępowanie umorzono na 2 lata. Zasądzono też grzywnę i koszty sądowe. Sprawa była dzisiaj. W mojej ocenie zrobiłam wszystko, co należało, ale załamała mnie postawa poszkodowanego, który kłamiąc o przebiegu zdarzenia próbował udowodnić, że ma 66% uszczerbku na zdrowiu.
Proszę o informacje, czy fakt że przyznałam się do winy w obliczu sądu determinuje przebieg postępowania o ewentualne odszkodowanie? Czy w razie sprawy cywilnej mogę podważyć swoją winę i bronić się, czy pozostaje mi tylko podważenie zasadności dochodzenia takiego odszkodowania. Dodam, że i tak będzie wypłacone odszkodowanie z mojego OC.
Będę wdzięczna za szybką odpowiedź.