Witam. W XI 2006 roku potrącił mnie samochód [wina kierowcy - sprawcy wypadku - sparwa odbyła się w 2007roku]. Skutek - między innymi uszkodzny już "na stałe" staw
skokowy mojej pr nogi. W pracy polecono mi kancelarię z Wrocławia, która
skutecznie wystara się o odszkodowanie [u mnie to - PZU - ubezpieczyciela
winowajcy]. 1 VIII '09 podpisałem stosowne upoważnienia tej firmie i...
otrzymałem w styczniu br odpowiedź: PZU Bydgoszcz "od ręki" wypłaci mi
2tys zł - i na tym koniec starań. A jeśli kancelaria prawna... - z
Poznania[!] wystąpi na drogę sądową [w Warszawie], to mogę wygrać do
32tys zł! Jedyny szkopuł: 1600zł+VAT za założenie sprawy + 2400zł dla
tej kancelarii poznańskiej i 200zł za każdy ich wyjazd na sprawy które
się w Warszawie odbędą. Podziękowałem za wspólprace kancelarii z
Wrocławia - mówili mi [w sierpniu '09], że 20% od wygranej minus "moje
faktury" poniesione w wyniku tegoż wypadku - zainkasują ode mnie - po
wygranej sprawie - a tu - wynika, że jak chcę starać sie o odszkodowanie wyższe niż te 2ttys. zł, to mam płacić, i to innej kancelarii, i jeszcze mam podpisać oświadczenie [dla kancelarii z Poznania] o ew. wypłacie tego "wywalczonego" odszkodowania -
na konto tejże poznańskiej kancelarii! Dlaczego tak się ma stać - nie
odpowiedzieli mi we Wrocławiu i odesłali mi całą powierzoną im przeze
mnie dokumentację. Proszę mi pomóc/poradzić - jaką kancelarię wybrać w staraniach o odszkodowanie, aby znów kilku miesięcy nie stracić i aby nie było podobnej historii.
Za pomoc góry - dziękuję.
Andrzej