Witam,
ponad 2 tygodnie temu miałem kolizje drogową z winy kierujacego ubezpieczonego w Allianzie. Moj pojazd to Fiat Grande Punto 1,3 MultiJet 2006 rok. Naprawe wyceniono na 24 tys (!!) brutto. Choc na pierwszy rzut oka powinna ona wyniesc duzo mniej, gdyz puknięty był tylko przód. Okazało sie jednak ze poduszki są wiecej warte niz myslalem, doszło kilka elementów o których nie pomyslalem no i w warsztacie wycena wyszła podobnie bo 22 tys.
Dzis dostalem decyzje o przyznaniu odszkodowania w wysokosci 10600 zł. Wycenili pojazd przed kolizja na 18600zł, a wrak na 8000zł. Auto w lipcu przy ustalaniu składki AC wyceniono (aczkolwiek w COMPENSie, bo tam mam ubezpieczenie) na 25000 zł. Widac wiec ze zanizyli wartosc pojazdu, wraka za 8000 zł też raczej nie sprzedam.
Pytanie jakie mam teraz mozliwosci ?
Jesli wezme pieniadze ktore oni proponuja to ani nie kupie podobnego modelu, ani nie naprawie tego zepsutego.
Jestem w patowej sytuacji gdyz auto bylo wykorzystywane do nauki jazdy, firma posiada drugi, ale nie odpowiada on modelem do tego jaki wykorzystywany jest na egzaminie na prawo jazdy (wystepuje tam wlasnie Grande Punto). Pozatym drugi pojazd mial w tym czasie juz ustalone jazdy. Wiec przez ponad 2 tygodnie sporo stracilem. Musialem odwoływac jazdy, czym naraziłem na szwank rowniez dobre imie firmy.
TU nie uwzglednilo tej sytuacji, i nie przyznali zadnej kwoty jako zadoscuczynienia, gdyz stwierdzili ze nie udowodnilem zmniejszonych zyskow. Stad moje pytanie, jak moge im to udowodnic? Przedstawilem im grafik jazd oraz opisalem sytuacje firmy (w sensie ze jest drugi pojazd ale że był on oblozony kursantami)
Bede bardzo wdzieczny za pomoc.