Witam.
Podczas burzy piorun uszkodził sprzęt komputerowy. Przedstawiciel z PZU przyjechał, obejrzał, stwierdził, że faktycznie szkoda jest i kazał zrobić ekspertyzę. Po wysłaniu wszystkich dokumentów dostałam odpowiedź, iż przez uderzenie pioruna należy rozumieć gwałtowne wyładowanie atmosferyczne pozostawiające bezsporne ślady tego zdarzenia na ubezpieczonym mieniu, a z zebranej dokumentacji wynika, że przyczyną było przepięcie spowodowane wyładowaniem atmosferycznym - nie stwierdzonoi bezspornych śladów uszkodzeń działania pioruna. Roszczenie zostaje oddalone, gdyż do szkody nie doszło w następstwie ubezpieczonego ryzyka.
Nie wiem co o tym sądzić. Po pierwsze czuję się oszukana przez przedstawiciela, który po przejrzeniu szkody i dokumentów stwierdził, że odszkodowanie nam przysługuje, tylko musimy zrobić ekspertyzę i czekać za odpowiedzią. Zmarnowaniego czasu i pieniędzy już nam nikt nie zwróci.
Poza tym nie rozumiem ich interpretacji przepisów. Chyba musiałbym trzymać komputer na zawnątrz żeby piorun bezpośrednio w niego uderzył. Przecież piorun spowodował przepięcie.
Oprócz obowiązkowego ubezpieczenia budynków w gosp. rolnym i OC rolników, opłacam również dobrowolne ubezp. mienia ruchomego w gosp. rolnym i NNW. Myslałam, że w dobrowolnym ubezp. mienia ruchomego jest również wliczone ryzyko dodatkowe. Wychodzi na to, że nie.
Moje pytanie do Państwa: Czy jest szansa, że odwołanie od decyzji przyniesie jakiś skutek? Jak to uargumentować?