Witam.
Czytałam wiele Pani(Ewania) wypowiedzi i w końcu muszę prosić o radę bo nie wiem co dalej.
Mój mąż doznał w pracy pęknięcia łękotki w pażdzierniku 2008(miał robioną artroskopię i łacznie na chorobowym spędził 5 miesięcy). Kiedy po raz pierwszy poinformował o tym swojego pracodawcę i bhp-wca to mu powiedzieli że to nie jest wypadek przy pracy (ukląkł na hali żeby odkręcić tłumnik od auta).Pierwszy powiedział nam lekarz że oczywiście jest to wypadek a potem potwierdzenia znalazłam w internecie. Trwało to prawie rok i wtedy napisałam mężowi do pracodawcy zgłoszenie wypadku przy pracy.Po 4 miesiącach dostał wreszcie protokół powypadkowy.Pewnie zastanawia się Pani dlaczego tak długo to trwało.Muszę tu wspomnieć o jeszcze jednej sprawie.Kiedy mąż wrócił do pracy po trzech tygodniach ja w pracy uległam wypadkowi.Był to marzec 2009.Chciałam przenieść paczkę o średnicy ok. metra lub więcej a ponieważ przejście jest za wąskie to musiałam to włożyc na stół i przeciągnąć na drugi koniec przejścia.gdy podnosiłam tę paczkę(waga ok 8-10 kg )pękł sznurek i żeby nie dopuścić do rozsypania wszystkich elementów z paczki gwałtownie się po to schyliłam i złapałam.Rezonans wykazał że wysunął się dysk i doszło do złamania TH-10.Słowne zgłoszenie wypadku nie poskutkowało a na pisemne odważyłam się we wrześniu 2009. Protokuł otrzymałam 20.02.2010.Po wielu prośbach ustnych dopiero poskutkowało pismo z prośba o wydanie protokołu (tak komus poradziła Pani na forum).W uzasadnieniu ,jakie mieli trudności napisali tak:Poszkodowana nie zgłosiła w dniu wypadku urazu, oficjalne zgłoszenie nastapiło w późniejszym terminie dlatego zespół usiłował przeprowadzic konsultacje z lekarzem sprawującym leczenie poszkodowanej, co dodatkwo spowodowało opóźnienie.
Lekarz na pierwsze ich pismo nie odpisał a na ponowne napisał tak:Na zadane przez państwa pytania może odpowiedzieć tylko biegły lekarz sadowy.Lekarz powiedział mi że pytania tak sformułowali jakby on miał wystawić ekspertyzę. Mój lekarz był biegłym sądowym i powiedział że nie da się wciągnąć w gierki mojej firmy.Obecnie jestem na świadczeniu rehabilitacyjnym.Mój pracodawca jest osobą publiczną ma wielu znajomych w naszej miejscowości na najwyższych stanowiskach. Poza tym przy każdym naszym spotkaniu przypominał mi że zna lekarzy sędziów itd.i dlatego tak długo nie wnosiłam o wypadek bo napewno jak wrócę to wylecę. To nie pierwszy wypadek w mojej firmie ale inne osoby dały się zastraszyć i nawet z ręką w gipsie jedna chodziła do pracy(na stanowisku krojczy).Teraz mamy obydwoje protokoły i nie wiem co dalej.
W ZUS-ie powiedzieli że jeżeli chcę się starac o odszkodowanie jednorazowe(ja dopiero po zakończeniu leczenia) i wyrównanie zasiłku chorobowego muszę:
- złozyc pismo poprzez pracodawcę o wyrównanie chorobowego i odszkodowanie
- N-9
-protokół
-zaswiadczenie o pierwszej pomocy .
1. Czy rzeczywiscie tak to wygląda?
2.Mam ubezpieczenie grupowe PZU to jakie dokumenty i kiedy muszę złożyć żeby starać się o odszkodowanie?(Mąż niestety dowiedział się że nie jest wogóle ubezpieczony w swoim zakładzie rok po wypadku gdy zmarła matka innego pracownika i okazało się że żadnych pieniędzy nie dostanie bo pracodawca przestał płacić.)
3.Czy od pracodawcy też można się starać o odszkodowanie i jak to wygląda?
Dodam tylko: mamy tego samego BHP-owca i jak ja złożyłam pismo o wydanie protokołu to ja otrzymałam po14 dniach a mąż jeden dzień po mnie. Chyba sie domyślił że nastepnym krokiem byłaby PIP.Czekam na odpowiedź.