Witam, 08.02.2011r.moje auto zostało uszkodzone w wypadku - nie z mojej winy, ja sam zostałem odwieziony do szpitala. Po trzech dniach od zdarzenia zgłosiliśmy szkodę do CLS PZU s.a. Gdańsku, dopiero 3 marca likwidator szkody nawiązał z nami kontakt i poinformował nas że jest to szkoda całkowita. Gdy zażądałem przedstawienia następujących dokumentów:
- wyceny samochodu z przed zdarzenia ( 22650 PLN minus różnego rodzaju korekty = 19800 PLN)
wyceny pozostałości (4895.00 PLN)
kalkulacji naprawy (9878,17 PLN)
okazało się, że moja szkoda nie nosi żadnych przesłanek by do takowych ją zakwalifikować i uznałem że po prostu likwidator się pomylił.
PZU kilku krotnie żądało ode mnie różnego rodzaju dokumentów i zaświadczeń, w których posiadaniu już było i przeciągało likwidację szkody tak jak tylko się da. Gdy zagroziłem, że w przypadku braku wypłaty bez spornej kwoty wynikającej z kosztorysu naprawy do dnia 29.03.2011r złożę skargę do KNF. W ciągu tygodnia pieniążki były na koncie, ale ku mojemu zaskoczeniu była to szkoda całkowita. Z otrzymanego pisma wyczytałem, iż pozostała kwota zostanie mi zwrócona po przedstawieniu rachunków za naprawę i zrobieniu przeglądu powypadkowego – dodam, że dowód rejestracyjny nie został zatrzymany, a rachunków nie posiadam.
Drugą sprawą jest wynajem samochody zastępczego.
Rozbity samochód był naszym jedynym środkiem transportu, a jako, że sytuacja życiowa po tym zdarzeniu zaczęła się bardzo komplikować (ja po wypadku - szpital, rehabilitacje itd., żona, która urodziła dziecko 15.02.11r, i roczne niepełnosprawne dziecko wymagające codziennej rehabilitacji),zmuszony byłem wynająć samochód zastępczy– ubezpieczyciel tylko częściowo przychylił się do tego roszczenia, przyznając nam auto tylko na 25 dni. Według mnie auto należało mi się od momentu zgłoszenia szkody do chwili zakończenia likwidacji szkody przez PZU. I nie wiem dlaczego kwota ta została pomniejszona o podatek VAT.
Proszę o rady w tej zawiłej sprawie.