Jechałem drogą główną,w nocy,widoczność doskonała,warunki bardzo dobre.Prędkość ok 100kmh. Nagle z drogi podporządkowanej wyjechał pojazd,z zamiarem jazdy w tym samym kierunku.Mimo mojego gwałtownego hamowania doszło do kolizji. Przybyła na miejsce policja jednoznacznie uznała winę sprawcy.Wymuszenie pierwszeństwa przejazdu.Mandat karny.Sporządzona notatka...A teraz po naprawie PZM (ubezpieczyciel sprawcy) pisze mi że nie znajduje podstaw do pokrycia w całości kosztów szkody. W uzasadnieniu czytamy :" w wyniku zebranego materiału w trakcie procesu likwidacji ustalono że kierujący samochodem (poszkodowany) nie dostosował prędkości do warunków na drodze w wyniku czego doszło do zderzenia" Czytając to zaczynam mieć wrażenie że to ja jestem sprawcą! Mało tego,dalej cytują mi art 19 p.1 KD z którego wynika że mam tak jechać,abym mógł panować nad pojazdem. Czy tzn ze mam też panować nad pojazdem który mi wymusił pierwszeństwo przejazdu?? A dalej jeszcze przytaczają art 25 p.1 zgodnie z którym "kierujący zbliżając się do skrzyżowania jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony..."
To ja byłem na głównej,to mnie sprawca miał z prawej strony...
Proszę Was o rade,jak uważacie,czy tej sytuacji PZM może odmówić pełnego odszkodowania?
Oczywiście na koniec informują mnie że jak mi się nie podoba,to możemy się spotkać w Sądzie.
Pozdrawiam
Artur