Witam!
Byłam ofiarą wypadku samochodowego jako pasażerka, wylecieliśmy z drogi, wielokrotnie dachowaliśmy i wpadliśmy między drzewa.
Po tym wypadku pozostał mi paniczny strach przed jazda samochodem, skręcenie kręgosłupa, zniesienie lordozy szyjnej, zbite kręg odcinka piersiowego. Długi czas chodziłam w kołnierzu ortopedycznym, później przeszłam rehabilitację, która miała pomóc, ale nie zdała się na wiele - bywały miesiące, w których nie przeżyłam dnia bez mocnych leków przeciwbólowych.
Kilka miesięcy później, jadąc z kimś innym (tutaj również nie prowadziłam) - wjechał w nas całkowicie pijany (ponad 2,5 promila alkoholu) kierowca, uderzył czołowo. Mój dopiero co skręcony kręgosłup nie znosił wtedy nawet większych szarpnięć w autobusie (np. przy hamowaniu), więc po tym zdarzeniu bóle znów się spotęgowały, pojechałam do szpitala od razu z miejsca wypadku, okazało się, że wcześniejsze urazy się pogłębiły, kręgosłup przesunął się w druga stronę.
I tak zostałam z bólami do końca życia. Czasami nie mogę podnosić głowy do góry, przy nieodpowiedniej pogodzie boli tak bardzo, że nie wychodzę z domu. Dodatkowo odizolowałam się od ludzi, uczęszczam na terapię dla osób chorych na zespół stresu pourazowego, od czasu pierwszego wypadku nigdy nie wsiadłam do samochodu jako kierowca, unikam też w ogóle jazdy samochodem, powstały u mnie inne lęki (boję się ciemności, huku).
Wysłałam wszystkie moje papiery do ubezpieczalni szkolnej, dostałam marne kilkaset zł, które nawet w połowie nie pokryją samej rehabilitacji, nie mówiąc o szkodach na całe życie.
Co robić dalej? Chcę wyciągnąć pieniądze z OC, ale jak? Jest milion firm, ale byłam na kilku spotkaniach i biorą od 30% do 50% - może adwokat? Ale czy adwokat poprowadzi taką sprawę jedynie za np. 5% wygranej? Bo nie mam aż tyle pieniędzy, by płacić z góry (uzbieram kilkaset złotych, ale nie kilka tysięcy).
Pomocy!