ZŁAMANIE KOŚCI PISZCZELOWEJ U NASADY
Założył Kamil, 20 marca 2010 · 564 wyświetlenia
smileys/surprise.gif
?grazafry napisał(a):
NO WIESZ CZŁOWIEK MA NIERAZ DZIWNE POMYSŁY I CHCE SOBIE PRZYPOMNIEĆ MŁODE LATA. PO PROSTU MIAŁAM PECHA.ĆWICZ KOLANO NA SIŁĘ POMAGAJ SOBIE RĘKOMA PRZY ZGINANIU I PROSTOWANIU. JA SMAROWAŁAM TEŻ KOLANO MAŚCIĄ PRZECIWZAPALNĄ I PRZECIWBÓLOWĄ. NIE MAM JUŻ ŻADNYCH PROBLEMÓW Z KOLANEM.
grazafry! Co za tożsame z moim ZłAMANIE! łyżwy, 23.01,piszczel nad kostką i strzalka pod kolanem! Pozdrawiam i zrastaj się dzielnie!
WITAM CIĘ LILAKORN
POZDRAWIAM CIEBIE LillaKorn. Z TWOJEGO PRZYPADKU WIDAĆ ŻE NIE MA CO MYŚLEĆ O SZYBKIM FINALE I POWROCIE DO PRACY. A JA PO DWÓCH MIESIĄCACH MAM JUŻ DOSYĆ.JAK TWOJA NOGA JEST W PEŁNI SPRAWNA?
grazafry napisał(a):
POZDRAWIAM CIEBIE LillaKorn. Z TWOJEGO PRZYPADKU WIDAĆ ŻE NIE MA CO MYŚLEĆ O SZYBKIM FINALE I POWROCIE DO PRACY. A JA PO DWÓCH MIESIĄCACH MAM JUŻ DOSYĆ.JAK TWOJA NOGA JEST W PEŁNI SPRAWNA?
Dzięki grazafry!. Stwierdzenie zrostu nastąpilo niedawno. Zrastałam się przez 14 miesięcy. Mój przypadek jest trochę nietypowy, gdyż lekarze odstąpili od zespolenia co bylo błędem i spowodowalo skrócenie nogi. Poza tym miałam opóźniony zrost.O tej porze w zeszłym roku jeszcze byłam w długim i ciężkim gipsie do pachy (zdjęli mi go i zalożyli syntetyczny 29.03 i też ponad kolano) Do pracy wróciłam po 7 miesiącach (182 dni i urlop) i niestety jeszcze przez miesiąc z jedną laską. Takie były moje koleje. Noga mnie boli praktycznie przy każdym kroku. Lekarz mówi, że tak ma być bo kość się przebudowuje.Z Twoich opisów widzę, że masz większy postęp w leczeniu o czym może świadczyć krótki gips na nodze (mi zalożyli takowy 26.04 i zdjęli 25.05).Pamiętaj, że każdy zrasta się inaczej a połamany piszczel jest wyjątkowo wredny w tym temacie. życzę Ci tsunami ożywczej kostniny i szybkiego powrotu do normalności.
Quote:
LillaKorn napisał
LillaKorn
Dzięki grazafry!. Stwierdzenie zrostu nastąpilo niedawno. Zrastałam się przez 14 miesięcy. Mój przypadek jest trochę nietypowy, gdyż lekarze odstąpili od zespolenia co bylo błędem i spowodowalo skrócenie nogi. Poza tym miałam opóźniony zrost.O tej porze w zeszłym roku jeszcze byłam w długim i ciężkim gipsie do pachy (zdjęli mi go i zalożyli syntetyczny 29.03 i też ponad kolano) Do pracy wróciłam po 7 miesiącach (182 dni i urlop) i niestety jeszcze przez miesiąc z jedną laską. Takie były moje koleje. Noga mnie boli praktycznie przy każdym kroku. Lekarz mówi, że tak ma być bo kość się przebudowuje.Z Twoich opisów widzę, że masz większy postęp w leczeniu o czym może świadczyć krótki gips na nodze (mi zalożyli takowy 26.04 i zdjęli 25.05).Pamiętaj, że każdy zrasta się inaczej a połamany piszczel jest wyjątkowo wredny w tym temacie. życzę Ci tsunami ożywczej kostniny i szybkiego powrotu do normalności.
grazafry napisał(a):
[
DZIĘKI ZA ODPOWIEDŹ. JA TAKŻE NIE MIAŁAM ZESPOLENIA MOŻE ZRASTA SIĘ LEPIEJ ALE PRZEKONAM SIĘ O TYM PÓŹNIEJ. JA NATOMIAST NIE MOGĘ WRÓCIĆ DO PRACY O KULI NAWET O JEDNEJ. GIPS NATOMIAST ZOSTAŁ MI SKRÓCONY NIE ZMIENIONY.LEKARZ KATEGORYCZNIE TEGO NIE CHCIAŁ ZROBIĆ.
Quote:
lilakorn napisał Czy lekarz kazal Ci obciążać nogę w krótkim gipsie?
NIE OBCIĄŻAĆ NOGI NIE MOGĘ. ZAWSZE STOJĘ NA PRAWEJ NODZE KTÓRA JEST JUŻ PRZECIĄŻONA W STAWIE SKOKOWYM. MAM TAKŻE SŁABE RĘCE.JEST CIĘŻKO. CHOCIAŻ W MIARĘ CZASU CORAZ LEPIEJ
grazafry napisał(a):
NIE OBCIĄŻAĆ NOGI NIE MOGĘ. ZAWSZE STOJĘ NA PRAWEJ NODZE KTÓRA JEST JUŻ PRZECIĄŻONA W STAWIE SKOKOWYM. MAM TAKŻE SŁABE RĘCE.JEST CIĘŻKO. CHOCIAŻ W MIARĘ CZASU CORAZ LEPIEJ
Niestety przy tak długim chodzeniu z kulami nadgarstki dają w kość a my dziewczyny mamy gorzej od chłopaków gdyż siła naszych muskułów jest słabsza od ich.
Quote:
LillaKorn napisał :
Niestety przy tak długim chodzeniu z kulami nadgarstki dają w kość a my dziewczyny mamy gorzej od chłopaków gdyż siła naszych muskułów jest słabsza od ich..
grazafry napisał(a):
NIESTETY PRAWDA. A UZALEŻNIENIE CAŁKOWITE OD DRUGIEJ OSOBY JEST NIEUNIKNIONE . NAWET NA KONTROLE DO LEKARZA NA PIERWSZE DWIE WIZYTY MIAŁAM KARETKĘ.
W tych ciężkich dniach bardzo pomagał mi mąż. Pakował mnie w nasze autko i dzielnie wspomagał. Nie zapomnę dnia przyjazdu do domu po szpitalu, kiedy prócz męża pomagało mnie wnieść do domu dwóch sąsiadów.
Obiecałem, że napisze po wizycie więc pisze:
Właśnie wróciłem ze szpitala. Weszedłem najpierw do gabinetu lekarza, który kazał "gipsowemu" zrobić z gipsu taką szyne
(w razie gdyby noga się jeszcze nie zrosła poprostu owinąłby dolną część gipsu bandażem ) po ściągnięciu udałem się na prześwietlenie.
Po prześwietleniu wróciłem do gabinetu no i lekarz pokazał mi na zdjęciu co i jak. Powiedział, że noga się zrosła [ wpisał na jakimś papierze: świeży zrost]. Spytałem się go co do normalnego chodzenia no a on mówi, że jeszcze ten tydzień jeszcze o 2 kulach a w następny już z jedną kulą. Bez kul będe mógł chodzić za 2 tyg Więc szczęśliwy-bez gipsu wróciłem do domu Aha zapomniałem jeszcze o tym uwolnionym stawie skokowym: staw skokowy wogóle mnie nie boli normalnie nim ruszam do góry,na dół, robię też takie koliste ruchy. A wy mnie straszyliście, że skokowy gorszy od kolana
Pozdrawiam wszystkich połamańców!
witam... widzę że Ty Redmine szybko będziesz chodził... ja miałem złamaną też kość piszczelową u nasady...(przy kostce) miałem krótszy gips bo od początku miałem go pod kolano... moje złamanie lekarze musieli zespolić 2 śrubami... nogę miałem w gipsie 7 tygodni... gips zdjęli mi 16.03. ale lekarz mówił że mam jeszcze nie obciążać nogi przez 6 tygodni... staw w kostce jest jak kamień... rusz się może na 30% swojej możliwości... w maju mam jechać na kolejną wizytę... chciałem zapytać czy
Redmine miałeś spuchniętą kostkę?? bo moja jest strasznie spuchnięta... pozdrawiam
mareczek napisał(a):
witam... widzę że Ty Redmine szybko będziesz chodził... ja miałem złamaną też kość piszczelową u nasady...(przy kostce) miałem krótszy gips bo od początku miałem go pod kolano... moje złamanie lekarze musieli zespolić 2 śrubami... nogę miałem w gipsie 7 tygodni... gips zdjęli mi 16.03. ale lekarz mówił że mam jeszcze nie obciążać nogi przez 6 tygodni... staw w kostce jest jak kamień... rusz się może na 30% swojej możliwości... w maju mam jechać na kolejną wizytę... chciałem zapytać czy
Redmine miałeś spuchniętą kostkę?? bo moja jest strasznie spuchnięta... pozdrawiam
mareczek napisał(a):
witam... widzę że Ty Redmine szybko będziesz chodził... ja miałem złamaną też kość piszczelową u nasady...(przy kostce) miałem krótszy gips bo od początku miałem go pod kolano... moje złamanie lekarze musieli zespolić 2 śrubami... nogę miałem w gipsie 7 tygodni... gips zdjęli mi 16.03. ale lekarz mówił że mam jeszcze nie obciążać nogi przez 6 tygodni... staw w kostce jest jak kamień... rusz się może na 30% swojej możliwości... w maju mam jechać na kolejną wizytę... chciałem zapytać czy
Redmine miałeś spuchniętą kostkę?? bo moja jest strasznie spuchnięta... pozdrawiam
Tak owszem - na początku kostka była bardzo spuchnięta. Lekarz zalecił mi na noc stosować tzw. "kwaśne okłady" czyli wystarczy posmarować opuchnięte miejsce np. ALtACET'em. Aha są jeszcze takie tabletki do zażywania: aescin do kupienia w każdej aptece:) Pozdro