Witam,
21.05 br. miałem wypadek na motorze. Sprawca wypadku, kierowca samochodu został ukarany mandatem (policja została wezwana na miejsce, pogotowie również). Po kilku 4 dniach zgłosiłem sie do szpitala, ręka w szynie po kilku prześwietleniach mam zwolnienie lekarskie na 6 dni i pewno na kolejne dni ok. 6 czyli w sumie 12 dni zwolnienia i rehabilitację na którą zostałem skierowany.
Motocykl obejrzał rzeczoznawca z PZU, brak odpowiedzi. Podejrzewam szkodę całkowitą.
Moje pytania:
1) Ile mogę się domagać odszodowania z oc, zadośuczynienia za 12 dni zwolnienia z pracy? W związku z tym nie mogę równiez jeździc samochodem, chodzic do szkoły, zmuszony byłem wziąc dodatkowo dwa dni urlopu, nie skończę pisać pracy dyplomowej (szkoła) dojazdy do lekarza, rechabilitycja, ogólne potluczenia, wyłączenie z trawjącego sezonu motocyklowego, brak możliwości pobrania z pracy świadczenia urlopowego itp.
2) Jeśli ubezpieczyciel oszacuje szkodę całkowitą to mogę sie domagać wypłaty za 100% wartości (nie oczekuję więcej), chcę poprostu aby naprawili motor lub oddali to co za niego zapalciłem, bo niby dlaczego mam cierpieć za to że ktoś nie potrafi jeździć?
3) zgłosilem rownież zniszczenie ubrań motocyklowych i przedstawiłem na nie rachunki, wszystko praktycznie nowe majace od 1 miesiąca do 10 miesięcy. Czy mogę sie domagać zwrotu dokładnie tyle ile jest na paragonach?
Odszkodowania ubiegam się od PZU? czy to dobrze czy gorzej nie mogłem trafić?
Będę wdzieczny za wszelki opinie i podpoiwedzi.
Pozdrawiam
Artur