W związku z tym, iż przebywamy z mężem za granicą zostaliśmy poinformowani, że zalęgliśmy sąsiadowi pod nami mieszkanie. Udaliśmy sie natychmiast do Polski. Okazało się, że sąsiad nie ma strat, a to nasze mieszkanie zostało zalane przez sąsiada z góry. Po wykonaniu próby ciśnieniowej - to rurka w podłodze od CO okazała się być winna zalaniu naszego mieszkania. Ponieśliśmy olbrzymie straty materialne. Do rurki tej nie przyznaje się administrator ani właściciel mieszkania.
Na dodatek Pan K. - właściciel mieszkania był do tego stopnia perfidny -iż zgłosił szkodę w obecności mojego męża, mąż podawał straty na infolinii bo rzekomo sąsiad miał polisę- jak się po miesiącu okazało w piśmie od ubezpieczalni - nieaktualną od 3 mies. Ustalenie tego faktu trwało tak długo. Na dodatek ubezpieczania wyznaczyła spotkanie z ich pracownikiem dostała nasze dane osobowe, zdjęcia. Ten przyjazd to znów nasze koszty dojazdu i urlopu ( spotkanie z przedstawicielem ubezpieczalni)
Aktualnie przeprowadzono demontaż zalanych części mieszkania. Za miesiąc planuję wyremontować mieszkania, ale boję się że sąsiad sobie we wrześnio przypomni o zbliżającej się zimie i weźmie fachowców i sytuacja się powtórzy!
Co mam robić, wiem że po zakończonym remoncie muszę wystąpić na drogę sadową, jednak do kogo należy rurka CO znajdująca się w mieszkaniu prywatnym? Dodam iż liczniki ciepła znajdują się na korytarzu.
Nadmienię, iż moje mieszkanie nie było ubezpieczone.
Proszę o pomoc