Witam,
7 marca 2010 złamałem nogę w kostce. Nie zdawałem sobie sprawy z powagi sytuacji i pare razy próbowałem stanąć na nodze mimo ogromnego bólu. Po dotarciu do szpitala noga wylądowała w gipsie na 8 tygodni. Zdjęcie gipsu odbyło się bez RTG i bez obecności lekarza. Pielęgniarka po prostu zdjęła gips, a ja miałem zrobić zdjęcie RTG i zgłosić się za pare dni.
Po powrocie do domu obejrzałem nogę - bardziej spuchnięta niż przed wsadzeniem w gips, a wzdłuż podstawy pasek siniaka.
Na następny dzień odebrałem zdjęcie RTG niestety do lekarza nie zdążyłem. Na zdjęciu widniał napis: "częściowy zrost kostny" co było dość łatwo zobaczyć. Z braku czasu skontaktowałem się ze znajomym chirurgiem, który po obejrzeniu nogi i zdjęć z dnia wypadku oraz aktualnego, stwierdził ze powinienem jeszcze 2 tygodnie pochodzić o 2ch kulach po czym jakoś tydzień o jednej. Zrost był bez przesunięć, a noga powinna wrócić do całkowitej sprawności. Również daj mi różnego rodzaju wskazówki jak powoli ćwiczyć.
Od tamtej pory nie kontaktowałem się z żadnym lekarzem.
Opuchlizna wciąż jest. Nie ma żadnych sińców. Kostka jest słabo widoczna. Od zewnętrznej strony obok kostki jest coś na wzór miękkiego balonu. Cały czas lekko kuleje. Jest 6 lipiec. Zastanawiam się czy to normalne ze to trwa tak długo.
Z góry dziękuje za porady.