Mój problem wygląda następująco:
zatrzymałem się za samochodem sygnalizującym skręt w lewo i po chwili w tył mojego auta uderzyło auto. Zjechaliśmy na bok aby nie wstrzymywać ruchu, a po chwili sprawca kolizji zbiegł porzucając pojazd. Wezwałem policję która przeprowadziła rutynowe czynności, auto sprawcy zostało zabrane na parking policyjny. Na przesłuchaniu dowiedzałem się, że ostatni właściciel (sprawdzenie w bazie po numerach rejestracyjnych) stracił dożywotnio uprawnienia przed rokiem. Później okazało się, że sprzedał auto handlarzowi. Czas leci a policja ma problemy z ustaleniem właściciela nie mówiąc już o kierowcy. Auto przechodziło z rąk do rąk, a nie było przy tym rejestrowane i najprawdopodobniej bez opłacenia OC. Ja mam opłacone tylko OC w PTU i pierwsze rozczarowanie spotkało mnie przy próbie zgłoszenia szkody. Konsultantka kazała mi czekać aż policja ustali czy było OC czy też nie. Czas leci, policja drepcze w miejscu, moje auto niszczeje. Co będzie jeżeli sprawca nie zostanie ustalony ? Przecież auto mogło być sprzedane bez spisania umowy, lub umowa może być fikcyjna, albo kolejny właściciel może przebywać za granicą i brak z nim kontaktu. Kto odpowiada za szkody wydządzone przy pomocy takiego pojazdu "widma" ? Czy mogę liczyć na wypłatę odszkodowania z Funduszu Gwarancyjnego ?