Witam,
Na początku chciałbym zaznaczyć, że prawdopodobnie odpowiedź na moje pytanie istnieje, jeżeli nie w tym forum, to w wszystkowiedzącym Google. Niestety nie najlepiej radzę sobie z językiem formalno-prawnym, dlatego liczę na Waszą wyrozumiałość i pominięcie złotych rad w stylu Google wiedzą wszystko.
Cała sprawa kosztowała mnie dużo nerwów i najwidoczniej szybko się nie skończą.
Na początku listopada miałem kolizję - wjechałem na hak jadącego przede mną vw golfa. Pomijam to, że była tak brudny, że markę samochodu rozpoznałem po kształcie samochodu - widoczność świateł prawie zerowa. Dostałem 300 zł mandatu i 4 pkt. Dzięki hakowi, samochód "poszkodowanego" miał jedynie zarysowania i kilka dziurek (nie mam pojęcia jak one powstały) na zderzaku.
W moim Matizie z 99r. poj. 796 cm³, pojawiły się szkody typowe dla kontaktu z hakiem:) (wygięta maska, wyciek płynów eksploatacyjnych - m.in. uszkodzenie chłodnicy, popękany/połamany zderzak). Dokładniejszych szkód jeszcze nie znam, bo sprawą miał się zająć "zaprzyjaźniony" zakład blacharski. Ponieważ kierownik odwlekał termin oddania naprawionego auta, zaświeciła mi się w głowie czerwona lampka, sugerująca, że jestem manipulowany.
Postanowiłem zadzwonić do źródła informacji o likwidacji szkody - T.U. Pani powiedziała, że w nowym roku dostanę pocztą decyzję o kwalifikacji szkody. Z tego co mówiła, szkoda została uznana za całkowitą.
Przeczytałem kilkanaście wątków w tym temacie, ale trudno mi wyciągnąć ostateczne wnioski.
Jeżeli jest szkoda całkowita, to ubezpieczyciel może zwrócić: cena rynkowa - koszty naprawy. Ale później wpadłem na informację, że ubezpieczenie gwarantuje mi doprowadzenie samochodu do stanu sprzed zdarzenia.
Samochód w dniu kolizji został zaciągnięty do zakładu blacharskiego, podpisałem dokument przekazania środków z ubezpieczenia bezpośrednio dla zakładu (jeżeli się nie mylę to odszkodowanie bezgotówkowe).
No i wreszcie moje konkretne pytanie. Czy z chwilą, kiedy została uznana szkoda całkowita, mój samochód zostanie naprawiony jedynie w takiej części jaką pokrywa różnica między ceną rynkową a kosztami naprawy?
Wybaczcie chaos w moim poście, ale co chwile nasuwały mi się nowe wątki, które wydawały mi się istotne dla opisania sytuacji.