Witam
Na codzień jestem osobą bezrobotną ubezpieczoną w pracy męża jako członek rodziny. Od miesiąca pracowałam jako rachmistrz spisowy (przy spisie rolnym) na umowę zlecenie. Kilka dni temu wykonując swoje obowiązki weszłam na posesję szukając osoby którą miałam spisać. Od frontu nikogo nie zastałam więc postanowiłam zajrzeć na podwórko, jednak w tym czasie zza garażu wypadł pies, który dotkliwie mnie pogryzł. Dodam iż posesja od przodu nie jest ogrodzona i nie ma żadnego ostrzeżenia o złym psie. Pies był na bardzo długim łańcuchu i gryzł mnie póki nie zdąrzyłam uciec poza jego zasięg. Skończyło się na wizycie na pogotowiu i 7-dmiu szwach.
Chciałabym się dowiedzieć jak mam dochodzić odszkodowania. Zgłosiłam wypadek u pracodawcy i czekam na BHPowca, który ma przyjechać spisać protokół. Jednak na razie do końca nie umiał mi wyjaśnić z jakiego tytułu należy mi się odszkodowanie. Prawdopodobnie z tytułu umowy zlecenia.
Również chciałabym się dowiedzieć czy mam szansę na jakieś zadośćuczynienie od właściciela psa. Jak się dowiedziałam szczepienie psa utraciło ważność w lipcu i ponoć nie byłam pierwszą ofiarą tego psa. Właścicielem ponoć (ponoć bo w tym domu mieszka kilka osób) jest bezrobotny pijaczek więc już mi powiedziano, że pewnie i tak nic od niego nie dostanę.
Od wczoraj jestem na zwolnieniu lekarskim i nie będę mogła wrócić już do pracy więc dodatkową stratą jaką ponoszę są pieniądze, które mogłam zarobić przez ten miesiąc (tyle zostało mi jeszcze umowy zlecenia).
Przepraszam jeśli napisałam chaotycznie ale bardzo proszę o odpowiedzi.