witam
mój problem jest dość zawiły. Miałem kolizję nie z mojej winy, uszkodzony tył. Pojazd to Bmw 318i 2000r. sedan manualna skrzynia przebieg 144tys. Samochód bardzo zadbany, kupiony w dużym niemieckim serwisie. Dostałem odszkodowanie w kwocie 9700zł (jako szkoda całkowita), ponieważ wg Reso wartość naprawy (naprawa miała być w warsztacie specjalizującym się w BMW, który wyliczył naprawę na 17128zł) przekracza wartość pojazdu. Obliczyli to tak:
Wartość bazowa brutto (121mies.) - 17 650
Korekta za pierwszą rejestrację - +500
Korekty różne - -2548
Zadana szacunkowa korekta z tytułu wcześniejszych napraw -5% (-900)
Korekta ze względu na liczbę właścicieli (3) -2% (-364)
Indywidualny zakup za granicą -7% (-1274)
Nie wiem czy ta trójka w nawiasie ma oznaczać liczbę właścicieli, ale naprawdę jest ich dwóch.
Likwidator, który przyjechał ocenić szkodę przed oddaniem do warsztatu badał miernikiem lakieru i stwierdził, że samochód był już malowany (dodam, że w Niemczech, nie przeze mnie), nie wiem czy zanotował przebieg 144tys., nie bardzo chciał uwierzyć na słowo, a pokazać się nie dało, bo po kolizji był połamany akumulator a jest tam elektroniczny miernik. Jedyne co mam to wpisane na umowie kupna sprzedaży z grudnia poprzedniego roku, że przy kupnie miała 140tys. Byłem u swojego ubezpieczyciela i podał mi z jakiejś niebieskiej książki (chyba infoexpert), że wartość tego rocznika z tym silnikiem przy przebiegu 200tys. wynosi 19300 (mam nadzieję, że się nie pomylił). Samochód kosztował mnie wraz z rejestracją, akcyzą itd. ponad 20tys zł. Średnio kosztują też one ok. 20tys. zł np. tutaj
link zewnętrzny zablokowany
Napisałem odwołanie, że nie uwzględnili Vatu przy obliczaniu swego kosztu naprawy, niesłuszności amortyzacji i zaniżeniu wartości auta, które średnio kosztuje 20tys zł a wg infoexpert 19300 (ogólnie wniosek ściągnąłem ze strony rzecznika ubezp.) i żądam całego odszkodowania 17128 oraz 480zł (zapłaciłem to za wycenę szkody w Bmw, po niezłej kłotni, bo początkowo chcieli 1000zł, a obciążyli mnie tym dlatego, że Reso nie przyznaje całej kwoty na naprawę; mam na to rachunek, nie fakturę bo chcieli wtedy vat doliczyć) jednakże w ogóle nie odpowiedzieli. Dzwoniłem do Reso i powiedzieli, że przy szkodzie całkowitej nie zwracają za wycenę szkody. Napisałem do rzecznika ubezpieczonych, przyszła kopia listu, że poszkodowany wnosi o pełne odszkodowanie 17128 i 480, ze wg mnie jest zanizona wartosc pojazdu, kwota Netto przy liczeniu wartości naprawy i niesłuszna amortyzacja cen części i mają na to odpowiedzieć zainteresoanym stronom. Myślę, że rzecznik niewiele tu załatwi, tym bardziej, że nie napisał nic od siebie tylko posłużył się cytatami z mojej skargi "poszkodowany uważa..." dlatego chciałbym wiedzieć co można dalej z tym robić, do sądu nie bardzo mi się uśmiecha iść (nie wiem jakie mam szanse), nie wiem również czy będę w stanie udowodnić, że te 17128zł nie przekracza wartości auta. Dodam również, że samochód jest już sprzedany. Proszę o porady