Koleżanka pracuje jako opiekunka środowiskowa w Ośrodku Pomocy Społecznej. We wrześniu dostała nową podopieczną, leżącą, nieprzytomną, bardzo ciężką osobę. Musiała ją mocno dźwigać, żeby zrobić toaletę i opatrunki przeciw odleżynom, a później posadzić na fotelu i nakarmić. Po 3-4 dniach przychodzenia do tej pani zaczęła odczuwać ból w kręgosłupie. Po kolejnych dwóch dniach ból był tak silny, że swoją kolejną podopieczną już tylko poinformowała, że u niej nie zostanie bo musi iść do lekarza. Do bólu kręgosłupa doszedł silny ból nogi. Lekarz rodzinny dał jej środki przeciwbólowe i 7 dni zwolnienia lekarskiego. Otrzymany druk zwolnienia koleżanka zaniosła do pracodawcy i poinformowała, że ma silny ból kręgosłupa. Po 7 dniach ból nie minął, chociaż trochę się zmniejszył. Następnie lekarz skierował koleżankę na prześwietlanie kręgosłupa, które wykazało dyskopatię. Później przyszła kolej na rehabilitację, na którą koleżanka jeździła przez 2 tygodnie. Po rehabilitacji poczuła się dużo lepiej i wróciła do pracy, chociaż wciąż odczuwa lekki ból, głównie przy schylaniu i wsiadaniu do samochodu. W sumie na zwolnieniu lekarskim przebywała przez 2 miesiące. Teraz , już prawie trzy miesiące od całego zdarzenia, dowiedziała się, że powinna to zgłosić jako wypadek przy pracy. Mam pytanie, czy opisana sprawa kwalifikuje się jako wypadek przy pracy ??? Czy można to zgłosić, jeżeli minęło już 3 miesiące od zdarzenia??? Pracodawca od początku był poinformowany, ale nigdy nie zostało to nazwane wypadkiem przy pracy, tylko zwyczajnie, chorobą pracownika. Koleżanka nigdy wcześniej nie miała problemów z kręgosłupem, ani na nic się nie leczyła. Jeżeli rzeczywiście jest to wypadek przy pracy, to co teraz ma zrobić, do kogo zgłosić i w jakiej formie? Czy po trzech miesiącach nie jest za późno na zgłoszenie??
Bardzo proszę o pomoc i radę co zrobić dalej ???