Witam
Sprawa tyczy się mojego zmarłego ojca, mianowicie:
ojciec zatrudniony był na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony na stanowisku sprzedawca, dokonywał pomiarów, wycen i regulacji stolarki okiennej i drzwiowej. 11 sierpnia br. wyjechał służbowo na reklamację związaną z przełożeniem ram i skrzydeł okiennych. Wyjazd był o godz. 23:00, do pracy przystąpił o godzinie 8 rano (dojazd do miejsca pracy - 552km, więc 8 godzin jazdy). W drodze zgłaszał pracodawcy (który prowadził pojazd), że źle się czuje. Około godziny 12 znaleziono nieprzytomnego ojca w jednym z pomieszczeń, właściciel firmy przystąpił do udzielania pierwszej pomocy. Na miejsce przyjechały 2 jednostki pogotowia - jedno z ratownikiem medycznym, a drugie z lekarzem. Wezwano helikopter który przetransportował ojca do Szpitala Specjalistycznego, w którym o godz. 21 zmarł w skutek powikłań pozawałowych. I teraz, co mnie niepokoi:
1)Pracodawca na moją ustną prośbę wystawił mi tylko 'zaświadczenie o zgonie pracownika na skutek zawału serca w miejscu pracy' - nie otrzymałem żadnego protokołu powypadkowego. Tutaj moje pytanie - jeżeli pracodawca był na miejscu wypadku, to czy muszę zgłaszać fakt wypadku pisemnie? Mam potwierdzenie obecności na miejscu zdarzenia właściciela firmy właśnie na tym zaświadczeniu.
2) Czy przyczyną zewnętrzną może być zmęczenie spowodowane 8 godzinną podróżą na miejsce pracy, praca w innym ciśnieniu atmosferycznym (praca regularna - pomorze, miejsce zdarzenia-Tatry)?
3) Co zrobić dalej? Czytałem posty na forum, ale mam totalny mętlik w głowie.
Dokumenty jakie posiadam: 'zaświadczenie' od pracodawcy , potwierdzenie z miejscowego posterunku o policji o przybyciu na miejsce zdarzenia (nie wykonywano czynności procesowych), oraz pismo od patomorfologa który przeprowadził sekcję zwłok z możliwym wpływem czynników zewnętrznych wraz z wynikiem badania patomorfologicznego.
Z góry dziękuję za pomoc, pozdrawiam.