Witam.
Tydzień temu ja i mój narzeczony mieliśmy wypadek samochodowy. Na czerwonych światłach wjechał w nas od tyłu tir. Kierowcy musiało się przysnąć i z całych sił nas uderzył. tak, że cały tył samochodu jest zmiażdżony. Odrzuciło nas w bok do rowu i mieliśmy zapięte pasy dlatego uniknęliśmy większych kontuzji, ale....
Uderzyłam w boczne drzwi i doznałam lekkiego uszczerbku na zdrowiu. W szpitalu orzekli, że mam skręcenie kręgosłupa na odcinku szyjnym i tydzień chodzę w kołnierzu usztywniającym , a także rozcięło mi prawą powiekę i mam założone 4 szwy. Lekarze stwierdzili, że nie będzie to miało większych konsekwencji w przyszłości, jednakże do 2 miesięcy będę cierpieć silne bóle kręgosłupa i tak też jest... na dodatek w skutek uderzenia zaczęłam mieć bóle nie tylko kręgosłupa ale również brzucha, a także uszkodziło mi wzrok (widzę niewyraźnie na prawe oko). Ogólnie rzecz biorąc jestem obolała i to bardzo, źle widzę, źle sypiam i mam ciągłe lęki jak wsiadam do samochodu.
Pytając się w ubezpieczalni stwierdzili, że z takimi obrażeniami nie mogę ubiegać się o żadne odszkodowanie a że i na samochód ciężko będzie uzyskać kwotę większą niż połowa wartości auta.
Czy to prawda? Czy nie ma najmniejszych szans by uzyskać większego odszkodowanie za samochód i czy nie ma szans na minimalne zadośćuczynienie dla mnie za uszczerbek na zdrowiu fizycznym i psychicznym?
Proszę o rady.
Pozdrawiam.