Witam,
w kwietniu 2010 roku byłam uczestnikiem kolizji drogowej. W skrócie: skręcałam w lewo z ulicy aby zaparkować auto prostopadle do niej na chodniku/poboczu. W chwili, gdy moje auto było już przednimi kołami na chodniku uderzył we mnie (centralnie w środek-drzwi ) inny samochód. Policja która przyjechała na miejsce zdarzenia orzekła moją winę. Nie przyjęłam mandatu, sprawa trafiła do Sądu, który mnie uniewinnił z zarzutu spowodowania kolizji itp. W uzasadnieniu wyroku Sędzia napisał że nie dał wiary zeznaniom tego drugiego ponieważ są niespójne, niedorzeczne i mają na celu zminimalizowanie jego udziału w tym zdarzeniu. Wyrok dla mnie bardzo pozytywny Ale. Mam pytanie co do odszkodowania które chciałabym uzyskać z jego polisy OC. Zgłosiłam już szkodę do jego ubezpieczyciela i teraz czekam na kontakt od rzeczoznawcy który ma ocenić szkody. Dodam że gościu kompletnie zmasakrował mi samochód, ponieważ po tym jak we mnie wjechał, to mój samochód wbił się drugim bokiem w drzewo. Rozmawiałam z adwokatem, który powiedział mi, że z takim wyrokiem i orzeczeniem to bez problemu dostanę odszkodowanie, ponieważ firmy ubezpieczeniowe muszą brać odpowiedzialność za osoby które ubezpieczają u nich auta. Jednak, czytając o różnych sytuacjach z ubezpieczycielami trochę się denerwuję. Zastanawiam się jaka może być decyzja Ubezpieczyciela? Czy mogą mi odmówić wypłaty odszkodowania, jak ta sprawa może się potoczyć? Pomóżcie.