Witam serdecznie i bardzo proszę o wyjaśnienie kilku kwestii.
27 listopada 2007 miałem kolizję drogową, której skutkiem było dachowanie auta którym jechałem. Sprawca, który wypchnął mnie z drogi był ubezpieczony w HDI. Spisaliśmy oświadczenie (nie było rannych i poszkodowanych, więc na 112 zmyli nas, że skoro sprawca się przyznaje to policja nie musi być wzywana).
Jeszcze tego samego dnia próbowałem zgłosić szkodę, ale w okolicy nie było upoważnionego pracownika HDI, który mógłby przyjąć zgłoszenie. Zgłoszenie przyjęli po 2 dniach czyli 29 listopada.
Rzeczoznawca pojawił się dopiero po kilkunastu dniach po moich kilkunastu telefonach z ponagleniami. Od razu stwierdził, że będzie szkoda całkowita i umówił się na oględziny miejsca wypadku (mineło ponad 2 tygodnie! jak razem udaliśmy się na miejsce wypadku). Po oględzinach na moje pytanie co mam zrobić z wrakiem odpowiedział trochę lekceważąco, że mogę zrobić z nim co chce, a i tak nie wiele się nadaje - odpowiedziałem mu, że na części mogę komuś sprzedać, albo zezłomować, bo tylko sensacje wzbudza. Powiedział w obecności jeszcze innej osoby, która poprosiłem na świadka oględzin, że mogę się go pozbyć, bo on już zrobił zdjęcia i więcej nic nie będzie potrzebował.
Miejsce wypadku ozdjęciował, zmierzył drogę, wysokości rowów etc. sugerując mi przez cały czas, że musiał bardzo szybko jechać
smileys/neutral.gif
Trzeba przyznać, że droga ma nowy asfalt, ale nie ma utwardzonych poboczy (różnice między asfaltem, a poboczem miejscami 30 cm - co było również jedna z przyczyn wypadku po kolizji z sprawcą). Na koniec poinformował mnie, że sprawę zamkną w ciągu 30 dni. W między czasie jeszcze pisemnie poprosili o zgodę współwłaściciela na przelanie odszkodowania na moje konto, które to pismo niezwłocznie dostarczyłem za pokwitowanie do ich agenta.Po świętach próbowałem uzyskać informację jak toczy się sprawa, ale przez kilka dni nie można było nic się dowiedzieć, aż w końcu dostałem informację, że wciągu 2 dni zadzwonią i poinformują (oczywiście nie zadzwonili). 31 grudnia po kilkunastu telefonach dowiedziałem się, że wysłali pismo, że nic nie jest postanowione i że będą powoływali biegłego.
Chciałbym prosić o informację ile czasu ma HDI na przeciąganie sprawy, po co biegły jest powoływany i jeżeli będzie chciał obejrzeć auto to co mam zrobić ponieważ po sugestii rzeczoznawcy z HDI sprzedałem wrak za groszę na co mam umowę sprzedaży.
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku wszystkim czytającym
PS byłem w dniu wczorajszym w miejscu wypadku i są już usypane pobocza, jestem ciekawy jak teraz biegły będzie mógł z 100% pewnością ocenić okoliczności zajścia?