Witam
Miałem niemiła sytuacje otóż środkiem grudnia zeszłego roku miałem wypadek nie z mojej winny. Był śnieg na drodze nie dało się szybko jechać, jechałem z nieduża prędkością, z naprzeciwka jechał samochód którego kierowca najprawdopodobniej za późno zauważyła pijaka który szedł jej strona jezdni. Tamten kierowca chcąc uniknąć potracenia skręcił w ostatnim momencie na mój pas i już nie wrócił na swój lecz uderzył we mnie czołowo. Pijak szybko znikł. Kierowca i pasażer sprawcy został zabrany do szpitala. Zostałem ja policja spisała moje zeznania, i pan policjant powiedział ze to jest ewidentna winna tamtego kierowcy bo powinien się zatrzymać czy by coś stało na środku jezdni czy gdzieś obok powinien zatrzymać samochód. Jednak pasażer tamtego auta musiał zostać w szpitalu na dłużej i jest ta sprawa zaciągnięta jako wypadek drogowy.
A więc mnie i moich pasażerów przesłuchali jeszcze raz. Mija już 2 miesiąc i zero odzewu, moje pytanie brzmi czy policjant powinien mi podać dane ubezpieczyciela tamtego samochodu obrazu czy np dopiero po zakończonej sprawie tak teraz twierdzi. Ja jestem w kropce zostałem bez auta które jest potrzebne mi a z policji żadnego sygnału, przy probie jakiegoś kontaktu tylko Słysze ze muszę czekać na zakończenie sprawy. Prosze o pomoc w tej sprawie.