Jechaliśmy samochodem na z góry zaplanowany urlop do Niemiec. Jeszcze w Polsce najechał na nas samochód. Bogu dzięki nic nikomu się nie stało a tylko (aż) auto do kasacji. Niestety z wakacji nici. Oprócz uszkodzenia samochodu nie ponieśliśmy żadnej szkody, żadne zaliczki za wakacje nam nie przepadły. Urlop jednak się skończył zamiast się rozpocząć. czy przysługuje nam jakieś zadośćuczynienie za zmarnowany urlop tak jak klientom biur podróży, którzy dostali wycieczkę z niespodzianką? Suma summarum nigdzie już nie wyjechaliśmy, bo nie było czym. Urlop skończył się w domu na spacerach wkoło bloku a nie zwiedzaniem Bawarii;/
czy coś nam przysługuje? i jeśli tak to na jakiej podstawie?