Witam.
4 dni temu miałem niewielką stłuczkę. Nie działała sygnalizacja na bardzo ruchliwym skrzyzowaniu w godzinach szczytu. Tir ustał na środku skrzyzowania, bo nie mógł się złożyć do skrętu, przy tym zasłonił całe pole widzenia. Skręcałem w lewo, kierowca tira dał znak abym jechał, ruszyłem i w tym momencie pewna ładna pani wpadła z prędkością ponad 70 km/h na skrzyzowanie i zahaczyła mnie o tylne prawe koło. Ona jechała na wprost więc miała pierwszeństwo.
Policji nie wzywaliśmy, wziąłem wine na siebie, spisaliśmy protokół w PZU. Uszkodzenia obu aut były nieznaczne, u mnie tylko felga zgięta i nadcięta opona, u niej porysowany zderzak.
Dzis zadzwoniłem do tej miłej pani i okazało się, że rzeczoznawca z pzu wycenił jej naprawe na 2700 brutto 1200 netto
Poszkodowana nie przyjęła odszkodowania, uznała ze to dla nie j za mało i nie będzie robić 'fuszerki", oddała auto do serwisu
Moj samochód mam w układzie: ojciec własciciel 60% znizek ja współwłasciciel ponizej 23 lat.
Moje pytanie: czego w takim układzie mam sie spodziewać, czy stracę zniżki tylko ja czy ojciec też no i co zrobić gdy poszkodowana naprawi auto w serwisie (czy może chciec zapłaty z mojej kieszeni)??
Bardzo proszę o pomoc, z góry dziękuję