Czytałem dużo forów i prześledziłem wiele przypadków opisanych w internecie związanych z kradzieżą kluczyków do samochodu, a następnie kradzieżą samochodu. W moim przypadku właśnie tak też było. Ukradziono mi kluczyki do samochodu, a następnie skradziono samochód. O kradzieży kluczyków dowiedziałem się następnego dnia. Ale po kolei: Pewnego dnia wraz z narzeczoną pojechaliśmy po wózek dla naszego przyszłego dziecka (na szczęście mała jest już z nami i czuje się świetnie). Samochodu używam raczej sporadycznie, do dojazdu na budowę (architekt) ale mimo wszystko kluczyk noszę cały czas ze sobą, bo niekiedy muszę szybko jechać na budowę, wtedy już nie muszę wchodzić do domu po kluczyki tylko od razu biorę samochód spod domu( z domu do pracy mam 800 metrów, dlatego samochód stał cały czas pod domem). Tego dnia mieliśmy pojechać po wózek, i narzeczona wzięła zapasowy kluczyk, aby podjechać po mnie do pracy i wspólnie mieliśmy podjechać po nasz nowy sprzęt. Okazało się że szybciej byłem w domu, i spotkaliśmy się od razu przy samochodzie. Narzeczona klucz miała cały czas zamknięty w torebce. Po zakupie wózka pojechaliśmy uczcić ten fakt, a także moje urodziny do restauracji. Wybraliśmy dość puste miejsce, żebyśmy mogli spokojnie sobie porozmawiać. Cały czas torebka była pod nadzorem, i leżała "na oku". Później powrót do domu i oglądanie naszego sprzętu. Około godziny 23 zorientowaliśmy się że samochód ktoś nam ukradł spod domu. Błyskawicznie poszedłem na Policję zgłosić sprawę. Następnego dnia, gdy zgłosiłem kradzież do Hestii zacząłem przygotowywać dokumenty do przekazania ubezpieczycielowi. W tym właśnie momencie zorientowaliśmy się że kluczyka do samochodu nie ma.
Zgłosiłem to na Policję. No i później sprawa przebiegała tak jak chyba u wszystkich. Policja sprawę umorzyła po trzech tygodniach bo nie było żadnych śladów. W związku z tym mogłem do końca złożyć dokumenty do ubezpieczyciela. I w szybkim czasie otrzymałem decyzję o odmowie wypłaty pieniędzy ze względu na niezabezpieczenie odpowiednie kluczyków. Nie mam pojęcia kiedy nam te kluczyki ukradli, ale z pewnością pilnowane były dobrze. Oczywiście samochód ubezpieczony pełnym ubezpieczeniem AC w HESTII. Napisałem odwołanie do Hestii nauczony błędami innych, że ubezpieczyciel zawsze odmawia w takich sytuacjach, ale Hestia potwierdziła brak podstaw do wypłaty gotówki. Obecnie sprawa jest u Rzecznika Ubezpieczonych i czekam na decyzję i pomoc w załatwieniu sprawy. Ale jeśli nadal będzie odmowa sprawa z pewnością trafi do sądu, a jeśli to nie pomoże to dalej. Nie będę odpuszczał. Gdy opowiedziałem historię mojemu znajomemu w Niemczech, ten powiedział że u nich nie ma takich problemów, pieniądze są wypłacane bez problemów, u Nas człowiek musi się namęczyć aby odzyskać własne pieniądze. Mam pytanie czy macie większe doświadczenie w składaniu takich wniosków do sądu, ewentualnie czy macie jakieś sprawdzone kancelarie prawne które tą sprawę by pociągnęły. Nie chcę odpuszczać, chcę odzyskać własne pieniądze i odsetki za zwłokę. Z tego co wyczytałem z różnych for dyskusyjnych to bardzo popularna polityka HESTII, do samego końca starać się nie wypłacać pieniędzy ubezpieczonemu. Dlatego jeśli macie jakieś dobre kancelarie, które Wam pomogły podobne sprawy załatwić to proszę o info. Pozdrawiam i liczę na pomoc