Na parkingu zachaczyłem tyłem samochodu żony w inny samochód , czekałem na właścieciela ale że nie mogłem dłużej napisałem kartkę i wsadziłem za wycieraczkę .POszkodowany oddzwonił powiedział ze jutro obejży auto bo dziś jest już ciemno .
Żona kupiła samochód przed małużeństwem , jest zarejstrowany , ma oc , mam prawko .
Czy jej ubezpiczyciel pokryje koszty i da spokój czy bedzie mnie nękał żebym mu zwrócił .
na to pytanko dostałęm już zadowalajace odpowiedzi ale :
Przeglądając zdjęcia wyrządzonej szkody zrobione aparatem ,
zauważyłem że poszkodowany stał w miejscu niedozwolonym
10 metrów od tabliczki o zakażie parkowanania i groźbie odcholowania samochodu ponieważ sytułacja miała miejsce na parkingu stacji benzynowej czy wobec tego ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie ?
Czy nie ma szans ?