wypadek miał miejsce 06 stycznia 2012r. Świadkami wypadku było trzech chłopców, którzy jechali za samochodem biorącym udział w kolizji. To oni powiadomili policję, pogotowie, itp. Udzielali pierwszej pomocy poszkodowanym wśród których był mój mąż a ojciec jednego z nich, a dla dwójki pozostałych wujek i bliscy znajomi. Chłopcy przeżyli prawdziwą traumę, udzielając pomocy, patrząc na rozbite głowy zalane krwią, wyciągając poszkodowanych z auta. Do końca czekali, aż straż rozetnie auto i wyciągnie ich znajomego. Z ich relacji wynika, że do końca życia nie zapomną widoku i krzyku poszkodowanych.
Pojechali do szpitala i czekali na informacje od lekarzy o stanie ich zdrowia. Kierowcą był mój siostrzeniec, który nie był w stanie sam prowadzić samochodu. Trzeba było chłopców odebrać ok 100 km od domu, gdzie miał miejsce wypadek.
Czy w takim przypadku mogą starać się o zadośćuczynienie za doznane przeżycia, zabrudzone krwią ubrania, buty, itp