Witam. Pół roku temu miałem kolizje drogową nie z mojej winy. Jechałem BMW E39. Wykonując manewr wyprzedzania, facet jadący ciągnikiem z beczkowozem do gnoju zajechał mi drogę skręcając w lewo, zajeżdzając mi drogę. Uderzyłem w oba koła beczkowozu gdzie były duże i mocno ogumione. samochod do kasacji, a w beczkowoźie żadnych uszkodzeń. Wezwałem Policje, facet się przyznał i dostał mandat. rzeczoznawca z jego firmy wycenił szkodę całkowitą na 12 600 zł. Ubezpieczenie odmuwiło wypłaty odszodowania piszą że " dana kolizja nie powstała w wyniku podanym we wniosku i kontaktem fizycznym z cysterną. Napisałem odwołanie że była Policja i znowu dostałem takie same odwołanie z dopiską jak chcem dostać odszkodowanie to proszę nas podać do sądu. Sprawa jest w sądzie, była pierwsza sprawa i sąd powiedział żebym powołał biegłego i udowodnił pisemnie z kąt w ziołem kwotę odszkodowania.
Teraz nie wiem co mam zrobić, czy powoływać biegłego i czy szukać rzeczoznawcy żeby mi wycenił na nowo szkodę. Mam dwa tygodnie na dostarczenie dowodów.
Proszę o poradę.