Witam serdecznie! Pękła mi rura doprowadzająca wodę w skutek siarczystych mrozów. Zdarzenie miało miejsce w nocy i nim się zorientowałam i odcięłam dopływ wody, w znajdującej się poniżej mnie bibliotece publicznej woda lała się sufitem niczym Niagara. Zgłosiłam szkodę do Warty; mam polisę Warta - dom.Rzeczoznawca, zdjęcia i Jego dziwne komentarze w stylu: pani to lubi spać w zimnie, skoro rura zamarzła. Trzy dziury w ścianie, zdemolowany kawałek podłogi i znalezienie felernej, pękniętej rury, nie przy ścianie zewnętrznej, lecz około 1,5m. w głąb sypialni.W wyniku odpowiedzi - co nastąpiło bardzo szybko - przeczytałam,że odszkodowanie jest odmowne bowiem Warta nie ponosi odpowiedzialności za pęknięcia rur w wyniku zamarznięcia. Wyszukałam umowę i doczytałam,że owszem,wyłącza ową
odpowiedzialność, ale z wyłączeniem rur i ścian zaizolowanych. Rury były zabezpieczone, ściany też, mieszkanie ogrzewane. Nie jestem w stanie przewidzieć, czy gdzieś w dachu(mieszkanie znajduje się na poddaszu, domek trzy rodzinny + biblioteka ) nie nastąpiło osunięcie waty na przykład. chyba,że źle interpretuję owe wyłączenie. Nie daje mi spokoju jeszcze jedna sprawa. Sprawa odszkodowania biblioteki, bowiem poproszono mnie o podanie numeru mojej polisy i wystąpiono do Warty. Czekaja na Pana od "wyznacznika szkód" Mam w polisie wykupione OC,ale boje się,że jeżeli mnie nie przyznano odszkodowania, to im tez odmówią a wtedy pozwą mnie do pokrycia kosztów remontu. Jestem przerażona a czytając na różnych forach wypowiedzi osób które były w podobnej sytuacji, ręce opadają. Stad moja prośba i pytanie, czy jest szansa by się od decyzji odwołać, czy muszę to robić jedynie na drodze sądowej i jak wygląda sprawa odszkodowania z mojego OC.Wdzięczna będę za odpowiedź. Pozdrawiam.