Witam. Moje pytanie jest dość proste ale ja nie znam się za bardzo na tych sprawach (troszkę tylko czytałem) ale po prześledzeniu kilku tematów z tego forum widzę, że może mi jakoś pomożecie i doradzicie jako fachowcy. Około miesiąca temu moja żona jechała z teściową do szpitala. Żona miała mieć przeprowadzone badania ponieważ była w ciąży. W połowie drogi do szpitala miały wypadek. Jechały drogą szybkiego ruchu, a jakiś gościu przecinał ją w poprzek i zajechał im drogę. Zachował się bardzo porządnie – od razu przyznał się do winy, zaproponował lawetę żeby odholowała auto (około 30km) a kiedy zobaczył ze żona jest w ciąży wziął ją do auta żeby nie zmarzła. Teściowej nic się nie stało 😉 😛 natomiast żona nie była przypięta pasami (7 miesiąc – wiec widoczna ciąża) i rozbiła przednią szybę głową. Na szczęście nic więcej się jej nie stało. Po przyjeździe do szpitala lekarze stwierdzili, że dla zdrowia żony dobrze by było rozwiązać ciąże – ale nie wiem czy było to uwarunkowane tym iż była po wypadku ponieważ żona się rozchorowała i najprawdopodobniej i tak by miała rozwiązaną ciążę wcześniej, aczkolwiek miało to nastąpić w 35 tyg. ciąży a nie w 32 tyg. Podczas porodu nastąpiły pewne problemy – z winy lekarza – wiec myślę że wypadek może też nie miał tu większego znaczenia – a lekarze i tak się wyprą wszystkiego – brak słów. Żona była ponad tydzień w szpitalu. Syn został na ponad 3 tygodnie teraz oboje już są w domu cali i zdrowi. Żona mówi że boli ją czasami głowa i ma guzy trochę na głowie. Po przyjściu rzeczoznawcy z PZU okazało się że koszty naprawy przekraczają wartość auta – czyli jest do kasacji. Tak w skrócie przedstawiłem Wam historie. Teraz się zastanawiam co zrobić. Dzwonili do nas z policji czy chcemy oddać sprawę do prokuratury – żona jest podczas leczenia mamy syna ja pracuje wiec chodzenie po sądach jest trochę utrudnione – poza tym to pewnie by tylko mogło zaszkodzić kierowcy, który spowodował wypadek i pewnie nie miało by wpływu na wysokość odszkodowania, a ponieważ jak mówię kierowca naprawdę się postawił więc nie chce mu za bardzo robić problemów – nie wiem czy postępuję słusznie … Powiedzcie co zrobić żeby dostać odszkodowanie – oprócz tego że musze to zgłosić do PZU. Czy w ogóle ma to sens – bo chyba najbardziej ucierpiało na tym auto. Nigdy nie miałem żadnego wypadku żeby się starać o odszkodowanie dlatego nie wiem nawet jakich sum można się spodziewać – i pytając czy to ma w ogóle jakiś sens mam na myśli sytuację taką, że jeśli mam się kłócić o 100 zł przez miesiąc i włóczyć się po różnych instytucjach to się mi to średnio opłaca … Rzeczoznawca powiedział nam że żona może dostać nawet 6000 zł ?!? Było by bardzo fajnie … ale znając kruczki to pewnie żeby dostać tyle kasy to chyba trzebaby zostać inwalidą <- ironia … A może się mylę?! Może mi coś poradzicie co zrobić ... gdzie się udać gdzie co zanieść albo gdzie co zdobyć ?! Wiem, że te pytania pewnie nie są za ambitne ale jak mówię pierwszy raz z takim czymś się spotykam a praca nie pozwala mi za bardzo biegać po mieście i się orientować wiec liczę na Was 😉
Pozdrawiam.