Witam, zwracam się z prośbą o pomoc.
Mąż dwa lata temu uległ wypadkowi w pracy podczas wykonywania poleceń służbowych. Złożył komplet dokumentów zarówno do ZUS-u jak i do PZU. ZUS bardzo szybko ustosunkował się do sprawy i przyznał mężowi należny procent uszczerbku na zdrowiu, natomiast TU gdzie mąż ma ubezpieczenie grupowe odmówiło wypłaty świadczenia uzasadniając iż " z opinii lekarz orzecznika – neurochirurga do którego wystąpiliśmy w przedmiotowej sprawie wynika, że jest to stan chorobowy nie spowodowany czynnikiem urazowym, do ujawnienia którego doszło podczas wykonywania pracy fizycznej (wykopywanie kabla). Zgromadzona dokumentacja medyczna nie potwierdza zaistnienia nieszczęśliwego wypadku a tym samym powstania urazu w rozumieniu ogólnych warunków ubezpieczenia".
Przytoczę szczegóły zdarzenia dla wyjaśnienia całego zajścia:
Protokół ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy sporządzony przez Zespół powypadkowy w sklad którego wchodzili Insp. BHP oraz Zakładowy społ. Insp. Pracy:
Okoliczności zdarzenia:
"(...) Podczas odkopywania kabla poczuł ból w okolicy dolnej części kręgosłupa. Kierujący zespołem wezwał na miejsce karetkę pogotowia. Lekarz stwierdził wyskoczenie dysku, który powrócił na miejsce. Zaaplikowano poszkodowanemu zastrzyk ze środkiem przeciwbólowym i lekarz nakazał udanie się do lekarza pierwszego kontaktu."
W pkt. 7 tegoż protokołu "Stwierdza się, że wypadek JEST wypadkiem przy pracy co uzasadnia się następująco: Jest to zdarzenie nagłe, wywołane przyczyną zewnętrzną, mające związek z pracą, powodujące uraz". Ponadto dołączyłem Kartę informacyjną ze szpitala oraz pozostałą dokumentację medyczną, które potwierdzają zaistniałą sytuację.
Początkowo TU podważało w ogóle fakt zaistnienia nieszczęśliwego wypadku (Zgodnie z ogólnymi warunkami ubezpieczenia świadczenie przysługuje o ile z medycznego punktu widzenia istnieje normalny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy nieszczęśliwym wypadkiem a trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Wg. TU za nieszczęśliwy wypadek uważa się nagłe zdarzenie wywołane gwałtownie działającą przyczyną zewnętrzną, niezależnie od woli ubezpieczonego, -Definicja na która powołał się ubezpieczyciel). wtedy skierowaliśmy kolejne pismo w odpowiedzi na które Ubezpieczyciel już odpowiedział tak jak napisałam na początku. Bardzo proszę o radę czy jest jeszcze szansa na skuteczne odwołanie się? Czy takie zdarzenie jak wyskoczenie dysku nie jest uznawane za nieszczęśliwy wypadek w takiej jak opisana przeze mnie sytuacji? W końcu nie było to zależne od nikogo, po prostu niefortunne poruszenie się. Dodam, że mąż nie miał nigdy żadnych problemów z kręgosłupem. Czy mąż nie powinien być choćby wezwany na komisję? Tutaj nie została ona zwołana i sprawa została załatwiona zaocznie, a odpowiedź przyszła pocztą. Może mógłby nam ktoś poradzić co dalej zrobić z tą sprawą, Być może są jakieś przepisy na które moglibyśmy się powołać?
Bardzo proszę o pomoc