W styczniu 2011 roku miałam kolizje z młoda osobą, Panną A. Kierowca wymusił pierwszeństwo wyjeżdzając z drogi podporządkowanej. Była to dziewczyna, która kupiła niedawno co samochód. Przy czym auto nie zostało przerejestrowane, gdyż miało nie miejscowe tablice, a dane w dowodzie jak i na blankiecie z firmy ubezpieczeniowej były innej osoby, poprzedniego właściciela, Pana W.
Spisaliśmy oświadczenie, gdzie kierowca przyznał się. Sprawę zgłosiłam do ubezpieczalni, Hestii, tak jak na blankiecie. przyjechał rzeczoznawca, obejrzał auto, sporządził protokół, zapoznał się ze wszystkimi dokumentami. Sprawca odpowiedział na potwierdzenie kolizji z firmy Hestii i odesłał dokumenty. Po jakimś czasie dostałam pismo, ze auto nie jest ubezpieczone w Hestii, ale z badan tejże firmy wynika, ze auto, które brało udział w kolizji jest ubezpieczone w HDI ASEKURACJA i ze za moim potwierdzeniem mogą przesłać dokumenty do tej ubezpieczalni. Wiec tak zrobiliśmy, sprawa się trochę toczyła, trzeba było wysyłać kolejne informacje, dosyłać ksera, a
nawet pofatygowałam się zdobyć ksero blankietu ubezpieczenia sprawcy jak i numer telefonu do tej osoby, wszystko ładnie na tacy mieli podane.
W pismie z czerwca, hdi pisze:
"W zwiazku z wniesionym roszczeniem, HDI ASEKURACJA oddział w Gdansku z siedziba w Sopocie,
po przeprowadzonej analizie zebranej dotychczas dokumentacji dotyczacej przedmiotowego
zdarzenia stwierdza, iz brak jest mozliwosci wypłaty odszkodowania.
Wyjasniamy, ze pojazd marki VW o nr rej XX11 posiadał ubezpieczenie w zakresie odpowiedzialnosci cywilnej zawarte w okresie od dnia 19.10.2006 do dnia 18.10.2007 roku. Polisa obejmujaca ochrona ubezpieczeniowa date szkody dotyczy samochodu marki Fiat o nr rej XX11, którego właściciel nie potwierdza uczestnictwa swojego pojazdu w przedmiotowym zdarzeniu.
Jednocześnie wyjaśniamy, ze kierujaca pojazdem VW pomimo kilkakrotnie wysyłanej korespondencji, do dnia dzisiejszego nie odesłała odpowiedzi zwrotnej"
Wiec postanowiłam zgłosić sprawę na policje, aby otrzymać takie potwierdzenie, ze sprawca brał udział w kolizji. Policja wezwała sprawce na przesłuchanie i z tego co się orientuje ukarała mandatem. Policja prosiła, aby ubezpieczalnia skontaktowała się z komisariatem, aby otrzymać
takie potwierdzenie. Wiec wysłałem pismo do ubezpieczalni z taka informacja.
Otrzymałem potwierdzenie, ze "w chiwili obecnej sa prowadzone dodatkowe czynnosci w celu ustalenia odpowiedzialnosci HDI za powstała szkode. Jednoczesnie oczekujemy na korespondencje
zwrotna od sprawcy zdarzenia oraz policji."
Korespondendowanie przeniosło sie na droge elektroczniczna z przedstawicielem HDI. Gdzie na za pytanie dotyczćce sprawy otrzymałem odpowiedz:
"Witam,
informacje z policji otrzymałam. W
notatce podano, ze sprawca posiadał ubezpieczenie w Ergo Hestii. Nie
udało mi sie uzyskac takiego potwierdzenia bezposrednio od Hestii.
Sprawca nadal nie odpisał (wysłano
5 pism), telefonu nie odbiera.
Tak jak wczesniej pisałam, na dzien
szkody sprawca nie posiadał ubezpieczenia w HDI Asekuracja"
Ponownie chcą mnie odesłać do Hestii. Która już na samym początku stwierdziła, że auto nie jest u nich ubezpieczone.
W związku z tym rodzi się pytanie? Jakie kroki powinnam podjąć, aby ustalić kto ponosi tą odpowiedzialność. Sprawa trwa już rok... W aucie mam praktycznie cały przód do wymiany.