Siema, złamałem rękę w nadgarstku na WF w szkole w ubiegłym roku, ręka mnie nie bolała. O złamaniu dowiedziałem się dopiero 2 miesiące później jak ręka zaczęła mnie boleć i zrobiliśmy rentgena. Okazało się że mam cystę na kości łódeczkowatej i zaczęła się rehabilitacja która trwała 1.5 roku. Jestem ubezpieczony przez szkole w PTU na 9000zł, złożyłem wszystkie papiery na odszkodowanie i czekałem aż do dziś. Dzisiaj wchodząc na konto bankowe zauważyłem większą sumę pieniędzy(nastolatek nie ma wielkich pieniędzy więc różnica została szybko zauważona. Dostałem 90zł czyli 1%, ręka mnie nadal boli przy pisaniu na klawiaturze, przy ćwiczeniach i przy pracach domowych oraz pisaniu gdyż jest to ręka prawa czyli dominująca, oczywiście zaznaczyłem wszystko w papierach. Moja mama jest lekarką na komisjach i powiedziała że 500zł powinni mi dać, ona sama miała to samo złamanie lecz lewej ręki(nie dominującej) i leczyła się jakiś rok i 8 miesięcy. Mama miała ostatnio komisję i wczoraj przyszedł list że dostała 1500zł odszkodowania przy ubezpieczeniu na 10000zł, lecz mama jest ubezpieczona przez zakład pracy w PZU.
Dla mnie 90zł to śmieszne pieniądze, moja mama mówi to samo że są niepoważni i że już wierzy w te wszystkie zabobony o PTU że za mało wydają. Czy mogę jakoś się starać o większą sumę? Czy według was mam szanse na większą sumę czy 90zł to wystarczająco dużo? Jak mogę się starać o większą sumę to jak?