Witam
Pod koniec zeszłego roku Zona podczas kursu praktycznego miała kolizję drogową. Podczas zatrzymania auta, najechał na nią inny. Ewidentna wina drugiego. Skutek - stłuczony kręgosłup i jama brzuszna, L-4 około miesiąca. Żona na ból nadal się skarży.. Do tego koszty dodatkowych jazd, lęk przed kierowaniem (ważny podczas zdawania na prawko)..i tak dalej.
Sprawa była niedawno skierowana do ubezpieczyciela, niedawno lekarz wystawił zaświadczenie o ukończeniu leczenia.
Zasądzone zostało odszkodowanie 1 tyś zł + niecałe 3 tysiące gdy Żona zdecyduje się na polubowne załatwienie sprawy. Jak nie - pozostaje droga sądowa.
Teraz pytanie - czy lepiej zostać przy tym co jest czy warto poświęcić trochę czasu na sprawę?