Witam
W październiku ubiegłego roku potrącił mnie samochód wymuszając pierwszeństwo na skrzyżowaniu (jechałem rowerem, zielone światło).
Kierowca zgodził się na polubowne rozwiązanie sprawy i nieangażowanie policji. Następnie unikał zapłacenia mi umówionych 500 zł (niska kwota jak na szkody, które przedstawię poniżej), więc zgłosiłem się na komisariat.
Pan policjant przy mnie zadzwonił do sprawcy i upomniał do zapłacenia umówionej kwoty. Następnie sytuacja się powtórzyła - kierowca znów unikał spotkania się ze mną. Za trzecim razem nie wytrzymałem i na policji, z pomocą zirytowanego już policjanta spisałaliśmy protokół zdarzenia.
W wyniku rozmaitych komplikacji na policji dopiero teraz (kwiecień 2012) dostałem zawiadomienie o ukaraniu kierowcy mandatem w wysokości 300 zł. Dopiero teraz również dysponuję jego imieniem i nazwiskiem, więc o ile się orientuję, mogę dochodzić zadośćuczynienia finansowego z jego ubezpieczenia?
Wszystkie szkody, które poniosłem:
-wgnieciona rama roweru
-skrzywienie przedniego widelca
-skrzywienie kół
-silne obtarcia i potłuczenia (udowodnione zdjęciami oraz wypisem ze szpitala)
Co powinienem teraz zrobić? Od razu udać się do TU? Czy najpierw potrzebuję jakichś opinii biegłych nt. stanu mojego roweru? Czy sprawa nie przedawniła się?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc, pozdrawiam.