Witam.
27 marca 2011 roku jechałam jako pasażerka w małym aucie wraz z chłopakiem i kierowcą.
Kierowca nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu w wyniku czego doszło do wypadku ( nasze auto skasowane ). Kierowca nie był pijany ani pod wpływem używek.
W szoku zbiegłam z miejsca wypadku. Obudziłam się rano w domu, nie mogłam podnieść się z łóżka. Całe lewe udo miałam sine i bardzo mnie bolało. Nad lewym okiem miałam rozciętą skórę ( blizna 2 cm / 2 cm ). nie pojechałam od razu na pogotowie bo myślałam, że to tylko mocne stłuczenie jednak gdy po 4 dniach nie mogłam nadal się ruszać pojechałam na pogotowie i dowiedziałam się, że mam złamanie gałęzi górnej prawej kości łonowej oraz pęknięcie kości kulszowo-panewkowej. Lekarz kazał mi leżeć przez okres 6-8 tygodni bez możliwości wstawania do toalety.
Przy każdej zmianie pogody, schylaniu się, długim chodzeniu odczuwam silne bóle tych miejsc.
Problemem jest również to, że samochód którym jechaliśmy nie należał do kolegi tylko do znajomej jego ojca. Nie chce robić znajomemu kłopotów ( sprawa cywilna itp. gdyż znamy się całe życie i wiem, że nie spowodował wypadku specjalnie i bardzo tego żałuje ).
jestem ubezpieczona w szkole i szkoła wyznaczyła mi 500 zł odszkodowania. ( 4 % uszczrbku na zdrowiu )
Staram się teraz o odszkodowanie z TUW.
Jak myśliście ile mogą mi wypłącić ? czy 4 procent to nie jest TROCHE za mało ? 500 zł za unieruchomienie mnie na 2 miesiące ??