Witam,
Mam problem. 2 miesiące temu moja mama uległa wypadkowi. Została potrącona przez samochód na przejściu dla pieszych. W szpitalu po wypadku spędziła 9 dni, przy czym lekarze nie stwierdzili żadnych złamań. Na karcie wypisu ze szpitala zostało umieszczone jako rozpoznanie "ogólne potłuczenia oraz wstrząs mózgu". Jednakże mama opuściła szpital na wózku nie mogąc chodzić. Przez następne tygodnie nie było poprawy więc zabrałam ją prywatnie do ortopedy, który zlecił ponowne zdjęcia rtg kręgosłupa oraz bioder. Okazało się że mama ma "infrakcję stawu biodrowego" czyli jak wyjaśnił mi lekarz ma pękniętą miednicę. W owej sytuacji nie wiem jak postąpić aby naprawić to co właściwie zaniedbali lekarze w szpitalu, gdyż pęknięta miednica kwalifikuje zdarzenie jako wypadek a nie jako kolizję (ale nie o to głównie chodzi). Głównie o to gdzie się udać i jakie zaświadczenia będą potrzebne od jakich lekarzy aby wystąpić o odszkodowanie od ubezpieczyciela sprawcy wypadku aby było jasne że konsekwencją tego jest uszczerbek na zdrowiu na 5-6 miesięcy? Oraz jak udowodnić teraz PZU gdzie mama była całe życie ubezpieczona że skutek wypadku jest dużo poważniejszy niż to co napisane zostało w karcie wypisu ze szpitala? Czy takie zaniedbanie lekarzy powinnam zgłosić gdzieś dalej, głównie pytam dlatego, że pobrałam karty informacyjne ze szpitala i z kart tych wynika że lekarze zlecili tylko prześwietlenie nogi oraz klatki piersiowej na oddziele ratunkowym i nic więcej. A nas rodzinę zapewnili że mama nie ma żadnych złamań gdyż została cała prześwietlona...?
Z góry dziękuje za odpowiedź.