Witam użytkowników forum.
Mam pewien problem a mianowicie jakis czas temu w małej miejscowości mieliśmy z mężem kolizję tj. mąż cofając otarł się o zaparkowany samochód. Właściciela nie mogliśmy zlokalizować na miejscu zdarzenia więc mąż obszedł okoliczne sklepy wypytując o niego,świadkami tego zdarzenia byli również robotnicy drogowi którzy w pobliżu pracowali. Właściciela nie znaleźliśmy.Wiem że to nie jest wytłumaczenie ale byłam na chwilę przed porodem jęcząca,upał 33 st, no nie szlo wytrzymać i logicznie myśleć więc odjechaliśmy. Po jakimś czasie mąż dostał list z TU z kartą do wypisania, dostał też wezwanie na komendę policji na której dowiedział się ze byli świadkowie którzy potwierdzili to że mąż szukał właściciela samochodu ale oddalił się nie mogąc go znaleźć.Mężowi nie postawiono zarzutu ucieczki z miejsca zdarzenia. A dziś dostaję od TU wezwanie do zapłaty należności regresowej na kwotę 3300 zł ( podstawa do zapłaty art.43 pkt.4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych- czyli ucieczka z miejsca zdarzenia). TU powołuje się na informację uzyskaną z komendy policji ( gdzie nie przedstawiono takich zarzutów mężowi). Pytanie jaka jest droga i szansa żeby z tego wybrnąć? Dziękuję z góry i pozdrawiam.