witam,
Z końcem kwietnia brałem udział w kolizji drogowej -
na tył mojego auta najechał dostawczy samochód wpychając
mnie na inny stojący przede mną. Sprawcą jest oczywiście bezspornie
kierowca dostawczego auta.
Oddałem swój samochód do warsztatu, gdzie auto zostało praktycznie
już naprawione. Koszt 9 tys. złotych.
PZU (likwidator) w międzyczasie przysłał pismo w którym informuje
że poprzez swoją platformę internetową znalazł kupca na moje
rozbite auto za kwotę 10tys.
Ponadto informuje, że wartość rozbitego auta to 11tys
a przed kolizją jego wartość była 15tys. zatem nie ma podstaw by go naprawiać.
Zaproponowali sprzedaż auta i wypłatę odszkodowania 3,5 tys.
Odwołałem się od tej decyzji domagając się zwrotu kosztu remontu (9 tys).
Ubezpieczyciel sprawcy (PZU) odmówił jednak twierdząc iż jego poprzednia
propozycja likwidacji szkody została przeprowadzona prawidłowo i ewentualnie
jeśli się nie zgadzam mogę oddać sprawę do sądu.
W między czasie okazało się iż sprawca nie miał ważnej polisy OC,
PZU przekazał wszystkie dokumenty do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego
i anulował szkodę.
Proszę o pomoc gdzie mam się teraz odwoływać i w jaki sposób domagać się pokrycia
poniesionych kosztów.
Korzystałem również z auta zastępczego wydanego przez warsztat za które również
przyjdzie zapłacić (czy są tu jakieś ograniczenia co do wartości - likwidacja traw już 45 dni
no robi się to całkiem spora suma)
No i druga sprawa (właściwie to już nie ta kategoria) ale przy okazji -
w opisanej kolizji doznałem również szkody osobowej - skręcenia kręgosłupa szyjnego,
nosiłem kołnierz a teraz będę przechodził rehabilitację. szkody tej jeszcze nie zgłaszałem.
Gdzie w takim wypadku (skoro sprawca jak już wiadomo) nie miał ważnej polisy
powinienem ją zgłosić?
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź
pozdrawiam
RB
ps.
jeśli jest na tym forum prawnik (z pewnością jest) najlepiej z Wrocławia i za rozsądną prowizję
zechciałby się podjąć poprowadzenia spraw to proszę o kontakt: rbo [at] poczta [kropka] fm