Witam, miałem nieszczęsny wypadek otóż zerwało mi się wiązadło i wylała torebka (niestety nie znam fachowego języka medycznego). Objawy dopiero zobaczyłem pod wieczór - spuchnięta kostka oraz dość duży ból. Zgłosiłem następnego dnia (sobota) ten wypadek w pracy, odesłali mnie abym to zgłosił w poniedziałek gdy wróci kierownik główny. Po rozmowie z nim oraz zgłoszeniu tego osobiście nie dostałem żadnego kwitku iż przyjął to do wiadomości że był to wypadek w pracy. Dziś się dowiedziałem że powinien być sporządzony protokół... W poniedziałek jadę do niego w tej sprawie.
Moje pytanie brzmi: czy jest szansa że nie uznają tego że w pracy a i tak będę mieć szansę na odszkodowanie?
Oraz na jakie mogę liczyć odszkodowanie?
Z góry dziękuję za wszelaką odpowiedź 🙂