Witam serdecznie
18 kwietnia 2011 roku (czyli okres przedświąteczny) i przedświąteczne porządki. Myłam okno i spadłam z drabinki. Wysokość z jakiej był upadek - niewielka - ale konsekwencje upadku już poważne.
Zostało wezwane pogotowie, w szpitalu stwierdzono pęknięcie kręgosłupa (zmiażdżenie jednego kręgu) oraz złamanie nadgarstka. Tydzień leżałam w szpitalu, kolejne miesiące (do końca czerwca 2011r) poruszanie sie tylko i wyłacznie w GORSECIE JAWETTA, następnie rehabilitacje, masaże etc.
Leczenie zostało zakończone w sierpniu tego roku.
po zakończonym leczeniu złożyłam dokumenty do PZU o odszkodowanie za nieszczęśliwy wypadek. Dziś dostałam odpowiedź że niestety nic mi się nie należy!!
W dniu w którym złożyłam wniosek, zadzwonił do mnie pracownik PZU dopytać o szczegóły i okoliczności wypadku:
dopytywał co robiłam że upadłam (opd. myłam okno), co spowodowało upadek, czy to jakieś złe postawienie nóg, może jakiś zawrót głowy... (odpowiedziałam, że nie wiem co było powodem tego, iż upadłam, nie zakręciło mi się w głowie, nie miałam zachwiania równowagi ), kolejne pytanie a czy miewała Pani zawroty głowy (odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że kiedyś tak, ale od lat już nie mam takich objawów i także od lat już sie na to nie leczę)
Dziś dostałam odpowiedź z PZU - że odszkodowanie mi się nie należy. Powołali się tam m.in. na zawroty głowy o których wspomniałam telefonicznie (może to był mój błąd - ale chciałam być w porządku i zgodnie z prawdą powiedziałam)!!
Jak wrócę do domu i odpoweidź będę miała przed oczyma dopiszę inne powody odmowy!!
Proszę o pomoc - co teraz - na pewno odwołanie...ale...