Witam. W czerwcu tego roku miałem wypadek w pracy - zmiażdżenie z oparzeniem dłoni lewej (oparzenia II i III stopnia). W wyniku tego zdarzenia straciłem cały palec trzeci oraz większą część palca wskazującego(ponad połowa) i czwartego(połowa). Leczenie ciągle trwa(przeszczepy sieci, przeszczepy skóry, plastyka dłoni, itp.)
W związku z wypadkiem prokuratura wszczęła śledztwo o przestępstwo z art. 220 par. 1 KK, które niestety zostało umorzone.
Według mnie w uzasadnieniu jest sporo błędów formalnych, min. według prokuratury posiadałem badania pozwalające mi na pracę na danym stanowisku, mimo że według umowy nie mam angażu na to stanowisko a badania były robione na stanowiska na których pierwotnie pracowałem. Niby mam szkolenie bhp jednak było ono przeprowadzone na stanowiska "pierwotne". Na maszynie przy, której doszło do wypadku pracowałem pierwszy raz, na zmianie nocnej po szybkim przeszkoleniu przez innego pracownika. Następnie pracowałem już sam bez nadzoru jakiegoś doświadczonego pracownika.
W uzasadnieniu znajduje się sporo innych "kwiatków". Zaznaczam, że do wypadku doszło nie z mojej winy a z powodu awarii maszyny.
I teraz pytania - czy jest sens robić odwołanie od decyzji prokuratury, co można na tym "ugrać" i czy przy umorzeniu sprawy będę miał podstawy aby ubiegać się o odszkodowanie od pracodawcy z pozwu cywilnego?