Wypadek miałam 25.10.2006. o 20:30 na ul. Świętokrzyskiej w Warszawie, w okolicy Ministerstwa Finansów.
Jechałam od strony Tamki w kierunku Marszałkowskiej lewym pasem. Zaraz za półkolistym zakrętem, pod górkę, wyminęłam auto i rozpostarła się przede mną pusta droga, którą codziennie wracałam z zajęć do domu . Mżawka padała od półtorej godziny - zlepiony bród, śmiecie i inne syfy osiadły na nawierzchni. Po przejechaniu pierwszych świateł wyskoczyło mi z lewej strony czarne BMW.
Gość stał w korku na pasie w przeciwnym kierunku. Oddzielała nas linia ciągła. Nagle stwierdził, że chce zawrócić i wjechał na mój pas. Wiedziałam, że za mną na obydwu pasach jadą samochody, więc nie mogłam uciec na prawo. Po lewej był sznur samochodów. Aby nie wjechać w zderzak czarnego BMW nacisnęłam przedni hamulec, prawdopodobnie za szybko, co mogło spowodować zablokowanie przedniego koła.
Moto wpadło w poślizg, w 2 sekundy poleciało na lewo, nie miałam nawet szans cokolwiek zrobić. W czasie upadku podparłam się nogą i doszło do zmiażdzenia kolana. Sprawca nie zatrzymał się w ogóle, zbiegł z miejsca.
Mam dwóch świadków. Jeden z nich zapamiętał tylko litery i jedną cyfrę z rejestracji. Policja nadal, od 4 miesięcy, szuka sprawcy.
Po wypadku 12 dni spędziłam w szpitalu. Miałam 2 operacje kolana, od 4 miesięcy chodzę o kulach. Dopiero za miesiąc powinnam chodzić samodzielnie.
Mam następujące pytania do Forumowiczów:
1. Czy ktoś miał podobną sytuację (sprawca zbiegł z miejsca wypadku) i udało się policji go odszukać?
2. Czy można na własną rękę przyspieszyć dochodzenie?
3. Czy można dostać film z kamery w innych miejscach? Lub na tej samej ulicy? Mimo, że policji nie udało się takiego filmu uzyskać?
4. Czy w PZU uzyskam jakieś odszkodowanie mimo, że aktualnie sprawca nie został odnaleziony?
Jeżeli ktoś jest w stanie mi pomóc, bardzo proszę o odpowiedź w tej sprawie.
Liza