Witam,
Piszę do Państwa bo mam problem. Sprawa jest świeża bo z dnia poprzedniego (tj. 03.10).
Jechałam rowerem i chciałam skręcić w lewo. Zasygnalizowałam wcześniej i odpowiednio długo, że wykonam taki manewr i po upewnieniu się, Ze za mną i (co ważne) przede mną nikt nie jedzie skręciłam w lewo. Po dosłownie 3 sekundach zobaczyłam jak jedzie prosto na mnie motor. Koniec końców minęliśmy się na milimetry. Nikomu się nic nie stało, nawet żadnych zadrapań. Ale motor ma uszkodzone oba lusterka i światło przednie. Policja, która została wezwana powiedziała, że nie da się określić kto jest winny. Stwierdzili jedynie, że pewnie ja niezbyt dokładnie uważałam skręcając. Koniec końców dostałam mandat. I sprawa z policją jest zakończona.
Kwestia ubezpieczania: jestem pracownikiem polskiej firmy i w Niemczech jestem na kontakcie/delegacji, zatrudniona legalnie itp. Posiadam ubezpieczanie medyczne i cywilne, ale nie obejmuje ono wszystkiego.
Rozmawiałam już z Panem od ubezpieczenia i on powiedział, że skoro kolizja była rower-motor to jest szansa, ze będzie odszkodowanie. Z racji tego, że jest to ubezpieczanie turystyczne. I moje pytanie jest czy:
1. czy to ja mam składać wniosek o odszkodowanie? - w końcu to motocyklista musi naprawiać motor i to w jego interesie jest odzyskać pieniądze. Ja nawet nie wiem ile to może kosztować.
2. co w przypadku gdy ubezpieczyciel uzna moją winę? Czy będzie wypłacał odszkodowanie? a jeśli ubezpieczyciel nie będzie chciał wypłacić odszkodowania, czy wtedy ja będę musiała zrobić to z własnej kieszeni.
Proszę o pomoc! Dziękuję z góry.