Witam,
proszę o poradę, jak i od kogo dochodzić odszkodowanie za uszkodzenie pojazdu w następującym przypadku.
Autobus komunikacji miejskiej wpadł w poślizg i uderzył w mój samochód, który stał poprawnie zaparkowany na chodniku. Kierowca autobusu wytłumaczył się jednak tym, że nastąpiło to w wyniku wymuszenia pierwszeństwa przez inny samochód, który włączał się do się do ruchu i wjechał przed maskę autobusu. Kierowca autobusu spisał numery rejestracyjne tego samochodu i ma świadka.
"Niestety" autobus nie uderzył w samochód wymuszający, który odjechał z miejsca kolizji. W zamian uderzył w bok mojego samochodu.
Oczywiście policja nie uznała winy kierowcy autobusu, a właściciel samochodu sprawcy prawdopodobnie nie przyznał się do winy - pewnie się nie przyznał, a kierowcy nikt nie widział. Śledztwo zostało prze policję umorzone "z powodu nie ustalenia sprawcy wykroczenia (art.57 par.2 KPoW)".
Z czyjego OC w takiej sytuacji powinno nastąpić odszkodowanie? Czy jest to sytuacja bez wyjścia - nie ma winnych, mimo że jest bezpośredni sprawca uszkodzenia mojego samochodu?
OC jest przecież związane z samochodem, a nie kierowcą. Czy ustalenie kierującego jest tu konieczne, nie wystarczy że są świadkowie, że ten samochód faktycznie wymusił pierwszeństwo?
Pomijam już milczeniem, że kierowca autobusu również powinien być ukarany przez policję za niezachowanie ostrożności na oblodzonej jezdni. I pewnie by tak było, gdyby nie był to kierowca komunikacji miejskiej.