Witam! w zeszły roku doszło do zdarzenia drogowego z udziałem mojego samochodu stojącego na parkingu przed Ośrodkiem zdrowia. Cofając auto Pani X wjechała w mój samochód po czym wysiadła z samochodu obejrzała szkodę i pomimo próśb świadka zdarzenia oddaliła się z miejsca kolizji. Odnalazłam świadka, który pamiętał tablice rejestracyjne , po paru dniach (myślałam , że owa Pani będzie chciała się dogadać) udałam się na policję w celu złożenia doniesienia. W tym samym dniu zadzwoniłam do swojego ubezpieczyciela i poinformowałam go o kolizji. Przyjęto zgłoszenie rzeczoznawca pojawił się i wycenił szkodę na 1300 zł. Pani dostała wezwanie do sądu wniesione przez policję. Wszystko byłoby ok gdyby nie odmowa wypłaty mi jakiegokolwiek odszkodowania. W uzasadnieniu, które dostałam od ubezpieczyciela czytamy cyt.: "z przykrościa informujemy, że w związku ze szkodą komunikacyjną po starannej analizie roszczenia postanowiono, iż niestety nie spełnia ono kryteriów kwalifikujących do wypłaty odszkodowania. Podstawą decyzji MTU stanowi art.34 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (...), który mówi: Z ubezpieczenia OC przysługuje odszkodowanie, jeśli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są zobowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia".
O co tu chodzi proszę mi powiedzieć, mój samochód owszem się nie poruszał tylko sprawcy i przecież doszło do zniszczenia mienia....??? co mogę dalej zrobić? czy mam szansę wygrać sprawę z ubezpieczycielem? Dodam tylko, że sprawca posiadał ubezpieczenie w tym samym towarzystwie co ja. Proszę o pomoc