Witam
Kierując nie swoim samochodem na oblodzonej drodze spowodowałem małą stłuczkę, w sumie bez żadnej szkody. "Poszkodowany" jednak się nie zatrzymał i pojechał dalej. Po pewnym czasie zawitała do mnie policja, okazało się, że kierowca drugiego samochodu powiadomił o kolizji, policjanci wlepili mandat (niedostosowanie prędkości do warunków), za spowodowanie kolizji. Powiedzieli, że w tej sytuacji nie było ucieczki z miejsca kolizji. Moje pytanie brzmi następująco:
1. Czy poszkodowany, który ma rzekomo nadkruszony mały odblask na zderzaku, jeśli zgłosi się do ubezpieczyciela, czy ubezpieczyciel (PZU) wystosuje pismo z zapytaniem do właściciela pojazdu, czy może się to odbyć w sposób bezpośredni, z pominięciem właściciela?
2 Jak to wygląda po wypłacie ewentualnego odszkodowania, ubezpieczyciel bez pytania ściągnie to sobie z OC właściciela pojazdu zabierając mu zniżki, czy wystąpi o zwrot pieniędzy od kierowcy? (I czy istnieje taka możliwość?)
3. Czy policja spisuje dane o OC, przy wypisywaniu mandatu, czy dopiero poszkodowany się o to stara?
4. Czy istnieje minimalna kwota wypłacana z OC?
5. Czy wypisanie mandatu jest jednoznaczne z rozpoczęciem postępowania odszkodowawczego?
6. Czy istnieje możliwość uzyskania danych poszkodowanego, od policji itp. w celu "dogadania się"?
W sumie chodzi mi o to, aby właściciel pojazdu nie stracił swoich zniżek; posiada bowiem kilka aut.
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.