Witam Państwa.
Chciałbym przedstawić mój problem. Podczas rutynowej czynności w pracy uderzyłem łokciem w balustradę. Rękę przeszył straszny ból i poczułem jak by mnie poraził prąd. Ręka bolała coraz bardziej i puchła jednak chciałem przepracować całą zmianę, gdyż po jej zakończeniu miałem 3 dni wolnego i wtedy chciałem zając się ręką ( okłady, odpoczynek, ewentualnie lekarz). Jednak po 3 godzinach ból był tak silny i ręka tak spuchła, że zgłosiłem brygadziście wypadek a ten z kolei wpisał zgłoszenie do książki wypadków. Człowiek ten jest jednocześnie świadkiem uderzenia. Rękę moczyłem nawet w lodowatej wodzie z dystrybutora.... W weekend odpoczywałem i miałem wrażenie, że sytuacja się uspokoi lecz myliłem się. W poniedziałek poszedłem do lekarki zakładowej, która mnie wysłała na pogotowie. Tam stwierdzono pourazowe zapalenie kaletki stawu łokciowego. Brałem antybiotyki, robiłem okłady, ból minął jednak zbierała się woda w łokciu. Po 2 tygodniach lekarz stwierdził, że będzie potrzebna punkcja, którą niezwłocznie przeprowadził.. Teraz jest w miarę ok, wróciłem do pracy. Na zwolnieniu lekarskim byłem jakieś 4 tygodnie, wypadek w pracy zgłoszony, protokół spisany i zobaczymy jak się sprawa potoczy. Chciałbym wiedzieć czy przy czyms takim jak zapalenie kaletki stawu łokciowego spowodowane uderzeniem w pracy podlega pod jakieś odszkodowanie? Czy warto sie starac o jakiegoś grosza? Państwo siedzicie w temacie więc myślę, że pomożecie. Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za zainteresowanie i pomoc.