Witam.
Piszę z zapytaniem dotyczącym mojego wypadku który zdarzył się 3 miesiące temu. Mając wszystkiego dość poszedłem na stacje pkp w mniejszej miejscowości gdzie po wypiciu paru piw, usiadłem na murku (chodniku na którym się stoi i ludzie z niego wczodzą do pociągu) gdzie po tych piwkach niestety usnąłem a efekt był taki iż w nocy około północy pociąg towarowy zachaczył mnie i przy tym urwał mi lewą nogę na wysokości kolana, w sumie ją przejechał i urwał. Owszem wyszedłem mniej więcej bez szwanku. Zaraz po tym maszynista zadzwonił po karetke i policje, musiałem dmuchać i wyszło mi 0,7 promila po czym karetka wzięła mnie do szpitala na amputacje. po 10 dniach wyszedłem ze szptala. I teraz moje pytanie czy mam jakiekolwiek szanse na odszkodowanie? Dodam iż byłem zatrudniony na cały etat.
Pozdrawiam i prosze o pomoc.