Witam, w maju 2010 uczestniczyłem w wypadku komunikacyjnym gdzie doznałem urazu nadgarstka. Staw początkowo bolał mnie a lekarz na SORze podejrzewał złamanie kości łudeczkowej (unieruchomił staw). Dopiero parę miesięcy później (gdy problem nie ustępował) wykonałem USG i inny chirurg ręki zakwalifikował mnie do artroskopii tego stawu, która odbyła się w lutym 2011, przez cały czas chodziłem na rehabilitację (średnio raz w miesiącu przez 2 tyg.). Kolejne diagnostyki (USG, MR) i kolejne rehabilitacje.... i decyzja lekarza prowadzącego o konieczności kolejnej operacji tj. rekonstrukcji więzadła SL ścięgnem mięśnia zginacza dłoniowego nadgarstka z zastosowaniem drutów K. Po operacji w lutym 2012 kolejne miesiące zwolnienia (prowadziłem jednoosobową firmę) i wielokrotne turnusy rehabilitacyjne….
Powyższe spowodowało utratę pracy (wymagającej sprawnej ręki) i konieczność zamknięcia prowadzonej działalności. To bardzo odbiło się na mojej psychice (konieczna stała się opieka psychiatry – od stycznia 2013)
Ręka nadal nie jest sprawna i odczuwam dolegliwości bólowe oraz ograniczony zakres ruchowy – (ostatnio na wiz.kontrolnej dostałem zastrzyk dostawowo).
Jak zakwalifikować mój uszczerbek na zdrowiu (znam i przeglądałem dostępne tabele….). Czy problemy depresyjne spowodowane utratą zarobków i pogorszeniem warunków bytowych, też będą brane pod uwagę ?
Proces leczenia (3-letni) jak i rehabilitacji mam dobrze udokumentowany (zebrało się tego naprawdę dużo)….
Obecnie sprawa jest w sądzie karnym a mi zbliża się okres 3 lat które przewiduje ustawodawca na dochodzenie roszczeń cywilnych….
Proszę o wszelkie sugestie